Czas remanentu

Adam Sofuł
opublikowano: 03-01-2007, 00:00

Pierwszy roboczy dzień nowego roku jest od lat utrapieniem dla klientów, którzy tego właśnie dnia odbijają się od zamkniętych drzwi swoich osiedlowych sklepików, na których widnieje dumny napis „Remanent”. Można oczywiście się zżymać, że dla wielu handlowców porządek w księgach jest co najmniej równie ważny jak wygoda i zadowolenie klientów. Można jednak podejść do sprawy z filozoficznym spokojem i stwierdzić, że to już głęboko zakorzeniona wieloletnia tradycja. A tradycje, nawet te trochę uciążliwe (kto powie, że nie są uciążliwe przedświąteczne zakupy), trzeba pielęgnować.

Mamy jednak czas remanentu nie tylko w handlu, ale też w rządzie. Premier Jarosław Kaczyński wprowadził nową świecką tradycję okresowej oceny ministrów. I o ile sklepikarze już następnego dnia otwierają swoje podwoje, to premier zaczął swój remanent w połowie grudnia i zamierza go prowadzić jeszcze parę tygodni. Sprawiedliwie trzeba jednak przyznać, że sklepiku nie zamknął.

Rządowy remanent najwyraźniej nie przyprawia premiera o ból głowy — z mniej lub bardziej oficjalnych wypowiedzi wynika, że jest raczej zadowolony z osiągnięć swoich podwładnych. Chociaż z zapowiadanych na drugie półrocze 200 projektów ustaw rząd zdołał przyjąć niespełna połowę, a z wielu przed- i powyborczych zapowiedzi pozostało jedynie wspomnienie, to widać, że interes jakoś się kręci a do bankructwa daleko. Jednak w polityce, podobnie jak w handlu nie chodzi tylko o to, by jakoś przebiedować, ale by podbić rynek. O sukcesie możemy mówić wtedy, gdy zadowolony jest nie tylko właściciel sklepiku, ale przede wszystkim jego klienci. I tego właśnie wszystkim handlowcom (i nie tylko im) życzymy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu