Czas skończyć z farsą

Roman Karkosik, inwestor, właściciel m.in. Boryszewa i Alchemii
opublikowano: 03-01-2019, 22:00

Tak jak zapowiadałem rok temu, mocno ograniczyłem zaangażowanie w polską giełdę jako aktywny inwestor.

Zwracałem wówczas uwagę na negatywne trendy, rosnącą frustrację, rozszerzający się proces wychodzenia spółek z GPW oraz zbyt restrykcyjny charakter nadzoru, który w moim przypadku przybrał represyjny charakter. Byłem przedstawiany w mediach jako oskarżony przez prokuraturę na wniosek KNF Roman K., który podobno dopuścił się manipulacji, bo przeprowadził akcjami Boryszewa po tej samej cenie szereg transakcji, na których nikt nie stracił. Tymczasem rok temu nadzór ani nie zajmował się dochodzeniem w sprawie sprzedaży „pustych” obligacji GetBacku za miliardy złotych, ani powszechnym zjawiskiem misselingu w bankach, które są dzisiaj na krawędzi. Współczuję byłemu szefowi nadzoru Markowi Ch. oraz innym wysokim urzędnikom KNF walczącym o odzyskanie swojego dobrego imienia, bo doświadczają dokładnie tego, co biznesmeni, na których wydaje się wyroki medialne. Nie pamiętam aż tak słabego polskiego rynku kapitałowego jak dzisiaj oraz tak potężnych strat, jakie ponieśli i dalej ponoszą inwestorzy. Nie pamiętam aż tak dużego braku zaufania, tak dużej nerwowości i niepewności. Inwestorzy obawiają się też kar, które lekką ręką „rozdaje” KNF. Chciałbym zaapelować, żeby polskie instytucje zerknęły na swoich europejskich odpowiedników. Niemiecki urząd np. nałożył w całym 2017 r. kary na osoby fizyczne na łączną kwotę… ok. 50 tys. zł. To nasz nadzór stara się być „świętszy od papieża” i unijne wytyczne odnośnie kar stosuje w górnej granicy.

Roman Karkosik, inwestor, właściciel m.in. Boryszewa i Alchemii
Zobacz więcej

Roman Karkosik, inwestor, właściciel m.in. Boryszewa i Alchemii

To wszystko ma tylko jeden plus. Jesteśmy blisko oczyszczającego dna. I to od nas wszystkich zależy, w jaki sposób na tych gruzach ustanowimy nowy ład. Od nas zależy, na ile będziemy mieć odwagi i determinacji, by wprowadzić rewolucyjne pomysły zawarte w strategii dla rozwoju rynku. Czy na taką odwagę zdecyduje się państwo, w którym na państwowej giełdzie dominują państwowe spółki? Jeśli niezbędne są kontrowersyjne i odważne reformy, to jest to jedyny moment. Obecnie za dużo jest państwa w państwie, ale i skuteczność takich ruchów będzie największa. Po przesileniu i koniecznych reformach, jeśli chcemy myśleć o powodzeniu pracowniczych planów kapitałowych, musi nastąpić konkretny rozdział państwa od prywatnego kapitału. I to nie w sensie właścicielskim, ale kompetencji i odpowiedzialności za zarządzanie. Spółki nie mogą i nie powinny realizować celów politycznych. Nie mogą jednocześnie być państwowe i udawać, że są publiczne, czyli prywatne z udziałem skarbu państwa, bo ich pozostali akcjonariusze zostali sprowadzeni do milczącej, biernej mniejszości, która nie ma żadnego wpływu na ich los ani w żadnym stopniu nie decyduje o ich przyszłości. Czas skończyć z farsą. Bez tego naprawianie rynku kapitałowego nie będzie miało sensu. Niestety obecne doświadczenia obnażają stan, w jakim się znajdujemy. Dramatyczne szukanie rozwiązań, aby w 2019 r. nie podnosić cen energii, ponieważ to rok wyborczy, odbija się czkawką spółkom energetycznym, w tym przede wszystkim ich akcjonariuszom.

Przypuszczam, że w nadchodzącym roku dużym popytem będą się cieszyły się walory gwarantujące wartość w dłuższym okresie czasu, czyli złoto i nieruchomości mieszkaniowe. Widać to było już wyraźnie w minionym roku, który prawdopodobnie będzie dla deweloperów jednym z najlepszych ze względu na wciąż duży popyt pomimo wzrostu cen nieruchomości. Nowe technologie, w tym również w sektorze samochodowym i metalurgicznym, będą stanowiły początek nowego etapu rozwoju z wykorzystaniem energii elektrycznej w napędach aut. To będzie wymagało dużych inwestycji, z którymi nie każdy sobie poradzi. To może w znacznym stopniu przebudować rynek samochodowy na świecie, a więc i w Polsce. Polska gospodarka siłą rozpędu będzie podążała w pierwszej połowie roku na podobnym poziomie jak w 2018 r., jednak w zależności od tego, jak będzie postępowało wyhamowanie gospodarki niemieckiej i europejskiej, proces ten w Polsce może mieć bardziej lub mniej dynamiczny charakter. Unia Europejska niestety nie rozwiązała wszystkich swoich problemów wynikających jeszcze z kryzysu 2008 r., problemy wielu europejskich krajów, takich jak Włochy czy Grecja, a ostatnio Francja, będą nabierać coraz większego znaczenia dla dalszego kształtu UE i strefy euro. Czeka nas zatem czas bardzo gorący, w wielu aspektach nieprzewidywalny. Druga połowa roku może być okresem, w którym wszystko może się zdarzyć, od łagodnego osłabienia koniunktury po bardzo mocne tąpnięcie na rynkach. Trzeba zbijać koszty, dostosowywać organizację do mogących nastąpić dużo trudniejszych warunków funkcjonowania, aby przetrwać, a być może nawet się odbić. Bessa i kryzys tworzą czasami również okazje. I na takie okazje osobiście czekam.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Karkosik, inwestor, właściciel m.in. Boryszewa i Alchemii

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Czas skończyć z farsą