Czas szkodzi wieprzowinie

opublikowano: 26-09-2014, 00:00

Im dłużej potrwa zakaz importu polskiego mięsa, tym trudniej będzie wrócić na niektóre rynki

Kilka wykrytych w Polsce przypadków wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) zamknęło naszym firmom dostęp do największych rynków zbytu wieprzowiny. Embargo wprowadziły Rosja i Białoruś, ale import wstrzymały także najważniejsze azjatyckie rynki, czyli Chiny, Japonia i Korea Południowa. Czas gra na niekorzyść polskich hodowców, przetwórców i dystrybutorów wieprzowiny — ich miejsce na zagranicznych rynkach zajmują firmy z krajów nieobjętych zakazem. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraz z Generalnym Inspektorem Weterynarii deklarują, że pracują nad rozwiązaniem problemu, ale nie wiadomo, kiedy polscy przedsiębiorcy będą mogli wznowić eksport.

MAMY KŁOPOT
MAMY KŁOPOT
Największym problemem jest to, że producenci wieprzowiny z innych krajów zajmują miejsca polskich firm na azjatyckich rynkach — mówi Grzegorz Rykaczewski, specjalista ds. analiz rynków rolnych w Banku BGŻ.
[FOT. WM]

Bilans na minusie

Ujemny bilans w handlu zagranicznym wieprzowiną wzrósł o 52 proc. w ujęciu ilościowym (z 69 tys. ton do 105 tys. ton), a w ujęciu wartościowym prawie czterokrotnie (z 56 mln euro do 230 mln euro) w pierwszym półroczu 2014 w porównaniu z takim samym okresem 2013 r. Według danych Agencji Rynku Rolnego, w pierwszych sześciu miesiącach wyeksportowano 293 tys. ton żywca, mięsa, tłuszczów i przetworów wieprzowych, czyli o 6 proc. mniej niż w pierwszym półroczu 2013 r. Import wzrósł w tym czasie o 5 proc. — do 398 tys. ton. W 2013 r. wyeksportowano mięso wieprzowe za ponad 3,8 mld zł, z czego 26 proc. trafiło do Europy Środkowej i Wschodniej (głównie do Rosji i na Białoruś oraz do Mołdawii i na Ukrainę). Inni duzi odbiorcy wieprzowiny w ujęciu wartościowym to Chiny (282 mln zł), Japonia (314 mln zł), Czechy (294 mln zł), Słowacja (290 mln zł), Węgry (239 mln zł), Włochy (344 mln zł). Podrobów wieprzowych, które są odrębną kategorią eksportową, sprzedano za granicę za 315 mln zł.

W pierwszym kwartale 2014 r. eksport wieprzowiny miał wartość 694 mln zł, a podrobów wieprzowych — 58 mln zł.

Azjaci skłonni do ugody

Co zrobić z wieprzowiną, której nie uda się wyeksportować na Wschód i do Azji? Pomysły są, ale zdaniem ekspertów trudno będzie znaleźć tak chłonne alternatywne rynki. Na razie najważniejszy jest powrót polskiej wieprzowiny do państw azjatyckich.

— Musimy liczyć na to, że szybko uda się rozwiązać sytuację na rynkach azjatyckich, bo trudno wskazać, które rynki mogłyby zastąpić kraje, gdzie zakazano importu wieprzowiny z Polski. Chiny były jej głównym odbiorcą w 2013 r. — mówi Jarosław Ptak, zastępca dyrektora biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”.

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, informuje, że polscy urzędnicy prowadzą rozmowy z azjatyckimi odbiorcami, którzy są skłonni zgodzić się na zniesienie zakazu i regionalizację dostaw, czyli wysyłkę mięsa z rejonów Polski, w których nie wykryto żadnego przypadku ASF.

— Azjaci chcą się upewnić, że panujemy nad epidemią i poczekać aż od ostatniego przypadku wykrycia ASF miną co najmniej trzy miesiące. To trudna sytuacja, bo to najważniejszerynki. Jeśli udałoby się na nie powrócić, to rosyjskie embargo nie stanowiłoby większego problemu dla producentów wieprzowiny — ocenia Witold Choiński.

Alternatywy bez rewelacji

Niestety możliwości sprzedaży na innych rynkach jest niewiele.

— Podejmowane są takie próby, ale nie da się znaleźć takich rynków zbytu jak Japonia, Chiny czy Korea Południowa. Europa jest praktycznie zagospodarowana. Wprawdzie udało się zwiększyć sprzedaż do Włoch, Węgier i Czech, ale to tylko zapychanie luki, jaka powstała po zakazach, i też bardziej w ujęciu ilościowym niż wartościowym. Pojawiają się propozycje sprzedaży np. do Wenezueli, ale jej zależy na wymianie barterowej mięsa na ropę, a to bardziej skomplikowane. Wymagałoby udziału wielu innych instytucji i zabezpieczenia transakcji przez państwo — tłumaczy Witold Choiński.

Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego, specjalisty ds. analiz rynków rolnych w Banku BGŻ, wśród państw, w których można by znaleźć odbiorców wieprzowiny, można wymienić USA, ale nie będzie to znacząca wielkość.

— Stany Zjednoczone importują wieprzowinę głównie z Kanady. Do końca lipca 2014 r. wyeksportowaliśmy tam prawie11 tys. ton tego mięsa, podczas gdy Duńczycy, którzy też są dużym producentem, niecałe 19 tys. ton. Wymieniany jest jeszcze Hongkong, ale tam z powodu niskich marż sprzedaż jest mniej opłacalna. Największym problemem jest to, że producenci wieprzowiny z innych krajów zajmują miejsca polskich firm na azjatyckich rynkach. Chiny czy Japonia szybko wypełniły lukę importem z Niemiec, Danii i Włoch. Im dłużej nas tam nie będzie, tym trudniej będzie wrócić — mówi Grzegorz Rykaczewski. Zaznacza, że sytuacja jest trudna, ale nie tragiczna, bo chociaż ceny wieprzowiny są o 15 proc. niższe niż w 2013 r., to spadły też koszty produkcji. Trudno jednak liczyć na znaczący wzrost spożycia wieprzowiny w kraju.

— Prowadzimy działania, aby zwiększyć sprzedaż na polskim rynku. Niedawno w ministerstwie rolnictwa rozmawialiśmy z przedstawicielami sieci handlowych o możliwości ewentualnego wsparcia przez nie także poza Polską. Poza tym nadal udoskonalamy krajowy standard PQS. Co możemy, staramy się umieszczać na rynku krajowym, ale pewnego pułapu nie przeskoczymy. W Polsce można liczyć na wzrost spożycia wieprzowiny na głowę mieszkańca w granicach 2-3 kg rocznie — tłumaczy Witold Choiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane