Czas szukać zysków na małych spółkach

Dariusz Karolak
opublikowano: 2001-11-19 00:00

Miniony tydzień był kolejnym z serii udanych, chociaż zamknięcie nastąpiło już w mniej świątecznej atmosferze. Najbardziej dostało się spółkom informatycznym z kiepskimi wynikami (Softbank, Sterprojekt, Apexim) oraz Mieszkowi, który zawiódł nadzieje inwestorów na przejęcie przez Elite. Po nieudanym mariażu z Jutrzenką przypuszczalnie jedna z instytucji straciła cierpliwość i skróciła pozycję. Podle zachowuje się Elektrim, którego akcje, jak to ktoś określił, umiejętnie „są wciskane” w rynek po okazyjnych cenach.

Na świecie nastąpiła wyraźna poprawa. Bierze ona swoje źródłó z upartego dyskontowania przez rynek wszystkich informacji jako dobre, zwłaszcza w sektorze nowych technologii. Zupełnie tak, jakby ktoś postanowił, że do prawdziwego ożywienia popartego wszystkimi możliwymi wskaźnikami makroekonomicznymi każdy spadek należy wykorzystać jako okazję do zakupów.

O sile NASDAQ-a piszę od kilku tygodni. Ten indeks musi być silny, bo każdy przejaw słabości może zostać potraktowany jako powód do ogólnoświatowej wyprzedaży. Zdaje się, że uświadamiają to sobie amerykańscy stratedzy, którzy w przeciwieństwie do europejskich i japońskich kolegów dwoją się i troją by zapobiec wejściu gospodarki amerykańskiej, a przez to światowe,j w głęboką recesję i znają konsekwencje łamania wsparć w AT. Dlatego obrona DJ transportowego przed spadkiem w przepaść jest wielkim postępem w walce z bessą, skoro indeks ten potrafił się dźwignąć. To oznacza, że nastroje są znakomite i dobrze wróży dla pozostałych segementów rynku. Oczywiście ryzyko wywołania fali realizacji zysków rośnie i zbliżamy się do tego wielkimi krokami. Jednak już teraz obraz techniczny poprawił się na tyle, by móc ocenić prawdopodobieństwo przełamania, a nawet przetestowania wrześniowych dołków jako niewielkie, może z wyjątkiem Nikkei.

Na naszym rynku, spodziewam się realizacji zysków na dotychczasowych liderach i rozpoczęcie poszukiwań złotego runa na coraz mniejszych spółkach. Jedna z definicji hossy mówi, że kończy się ona wtedy, gdy każda spółka (żywa, więc to nie dotyczy STGroup) powinna zostać „zagrana”. Dobrym kandydatem na grę w przerwie hossy na ciężkich spółkach jest również segment NFI, który radzi sobie coraz lepiej, ale obrotami wciąż ustepuje spółkom z WIG-u. Chwilowo liderów należy szukać wśród zapomnianych i wciąż tanich spółek z MIDIWG-u, najlepiej z dobrymi wynikami. Na naszych oczach, za to bardzo cicho dzięki poprawie wyników urosły Amica i Kable Holding, Mostostale i inne spółki budowlane dyskontujące wzrost popytu na mieszkania wynikający z chęci „załapania się” na ulgę budowlaną. Mocno grana jest litera „s” – Sokołów i Stalexport. Obiecująco zapowiadają się spółki, które nie zdążyły zareagować na programy umorzenia akcji, które trwają lub właśnie je uchwaliły (Apator, Lentex, Howell, Relpol, większość NFI).