CzechInvest kradnie Polsce inwestorów

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2003-06-13 00:00

Agenci CzechInvestu, czeskiego odpowiednika PAIZ, próbują namówić inwestorów, którzy już ulokowali fabryki w Polsce, do przeniesienia się kilkadziesiąt kilometrów na południe — mówią przedstawiciele firm oraz PAIZ. To by nie miało sensu — zaprzecza Czech-Invest.

W biurze szefa oddziału zachodniego koncernu samochodowego, który ma fabrykę na południu Polski, pojawili się niedawno dwaj uprzejmi panowie w garniturach.

— Dobry dzień — zaintonowali śpiewnie.

Mieli teczki, a w teczkach materiały, z których wynikało jednoznacznie, że jedynym sensownym miejscem na ulokowanie produkcji samochodów są Czechy, i koncern powinien jak najszybciej zamknąć fabrykę w Polsce i przenieść się do kraju piwa, knedliczek i wszelkiego dobrobytu. Panowie okazali się pracownikami CzechInvest, odpowiednika Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych (PAIZ).

To nie jest wymyślona historia. Ekipa CzechInvestu naprawdę werbowała inwestorów z Katowickiej Strefy Ekonomicznej. Ilu z nich przekonała — dowiemy się pewnie w najbliższym czasie.

— Wielokrotnie mieliśmy sygnały, że CzechInvest podejmował próby przejęcia inwestorów na południu Polski — przyznaje Antoni Styrczula, były prezes PAIZ.

Czesi zaprzeczają.

— W obu krajach panują bardzo podobne warunki inwestycyjne, a niewielkie różnice są marginalne — niewystarczające, by przenosić całą produkcję. Nasza agencja nie ma zamiaru podejmować prób odebrania inwestorów Polsce. Różnice w pensjach nie są duże, a koszty pracy — podobne — mówi Martin Jahn, prezes Czech-Investu.

Tu prezesowi można wytknąć nieszczerość. W broszurze, którą panowie w garniturach zostawili u szefa koncernu, znajduje się porównanie rocznych wynagrodzeń inżynierów, w których CzechInvest powołuje się na Kienbaum Management Consultants, 2002. Wynika z niego, że w Polsce jest to 19,8 tys. EUR, a w Czechach 7,4 tys. EUR.

Za inwestycją w Czechach przemawia też kilka innych informacji. Czechy mogą pochwalić się jednym z najwyższych odsetków absolwentów uczelni technicznych na świecie — ponad 30 proc., jak wynika z badania OECD o edukacji z 2001 r. Tylko trochę mniej od Niemiec, a więcej od Japonii, Francji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Węgier, USA i oczywiście Polski. Czesi wydają też więcej od nas w sektorze IT — 3,8 proc. PKB, my — 2,1 proc. PKB (nie każdy zagraniczny inwestor wie, że polski PKB jest większy niż czeski i węgierski razem wzięte).

Niestety, CzechInvest ma często prawdziwą przewagę nad PAIZ. Porównując ofertę obu agencji, skierowaną do zagranicznych inwestorów, w oczy rzucają się konkretne dane Czechów i ogólnikowe zapewnienia Polaków. Czesi informują, że sieć dróg zostanie podwojona w latach 1989-2007. Specjaliści PAIZ chwalą się, że dzięki funduszom unijnym możliwe stanie się dalsze jej polepszanie.

Obie agencje szczegółowo opisują też system zachęt inwestycyjnych, którymi Czesi od lat, a Polacy od roku mogą przyciągać zagranicznych inwestorów. Jest jednak jedna poważna różnica: Czech- Invest obiecuje, że załatwi zwolnienie podatkowe, PAIZ informuje, że o ulgi można wnioskować w marcu i październiku, a o ich przyznaniu decyduje bliżej nieokreślony zespół w resorcie gospodarki.

Agresywny marketing swoją drogą, ale trudno się chyba dziwić Toyocie, że wybrała Czechy.