Polski rynek listów zastawnych może w ciągu pięciu lat osiągnąć wartość od kilkunastu do 50 mld zł — szacują specjaliści. Warunkiem są zmiany w prawie. Bo choć ustawa o bankach hipotecznych i listach zastawnych została uchwalona w 1997 r., to faktycznie nie stworzyła warunków do rozwoju rynku. Znawcy tematu twierdzą, że to skutek kilku niedoróbek w przepisach i braku presji na ich usunięcie.

— Nie było problemów formalnych z emisją listów zastawnych. Barierą było pozyskiwanie kredytów przez bank hipoteczny, który nie był w stanie konkurować z bankami uniwersalnymi. Jego produkt był mniej konkurencyjny w związku z bardziej konserwatywną wyceną nieruchomości. Dodatkowo bank hipoteczny nie dysponował rozległą siecią sprzedaży. Wreszcie pozyskiwane od zagranicznych właścicieli banków finansowanie było tańsze niż emitowane na małą skalę listy zastawne, nie wspominając już o wytworzonej niezdrowej praktyce finansowania długoterminowych kredytów krótkoterminowymi depozytami — mówi Piotr Cyburt, prezes mBanku Hipotecznego.
Kryzysowe doświadczenia zweryfikowały jednak oferty kredytowe banków. Duża w tym rola Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i jej rekomendacji S. Pokryzysowe regulacje o charakterze międzynarodowym, dotyczące wymagań kapitałowych, utrudniają zaś finansowanie kredytów hipotecznych z krótkoterminowych depozytów. Aby jednak rozwinął się rynek listów zastawnych, trzeba usunąć jeszcze kilka barier formalnych.
Kluczowe problemy…
Kluczowa wydaje się kwestia tzw. podatku u źródła. Blokuje on dostęp do polskich listów zastawnych kapitałowi zagranicznemu. Bez niego akcja kredytowa może zostać zahamowana, nawet jeśli znikną inne bariery.
— Jeżeli chodzi o polskich inwestorów, to chłonność rynku listów zastawnych oceniam obecnie na kilkanaście miliardów złotych. Polskie banki udzielają rocznie kredytów hipotecznych o wartości około 30 mld zł. Uważam, że w perspektywie najbliższych trzech lat banki hipoteczne mogłyby zrefinansować do 7 proc. wartości wszystkich udzielonych w Polsce kredytów hipotecznych. Przy tej skali emisji listów zastawnych konieczne jest wyjście z ofertą również na rynki Europy Zachodniej. Dlatego tak ważne jest wyeliminowanie barier dla inwestorów zagranicznych — tłumaczy Rafał Kozłowski, prezes PKO Banku Hipotecznego.
W największym skrócie: podatek u źródła sprowadza się do tego, że inwestor zagraniczny musi z góry zapłacić podatek dochodowy z tytułu odsetek generowanych przez listy zastawne — inwestuje więc 100 tys. zł, ale pracuje dla niego np. 96 tys. zł.
— Już teraz inwestor zagraniczny nie płaci podatku od odsetek w Polsce, o ile dostarczy certyfikat rezydencji podatkowej. Jest to bariera administracyjna i rozwiązanie nierynkowe, które skutecznie zniechęca zagraniczne instytucje finansowe do inwestowania w polskie listy zastawne. Z uwagi na te właśnie ograniczenia nie mieliśmy w Polsce dotychczas żadnych emisji skierowanych do szerokiej grupy inwestorów zagranicznych. W efekcie polski fiskus nie miał żadnych dochodów z tytułu podatku od odsetek płaconych od listów zastawnych — zaznacza Rafał Kozłowski.
Im więcej potencjalnych inwestorów, tym tańszy kapitał — w konsekwencji kredyty. Rafał Kozłowski zwraca uwagę, że koszt kapitału to także kwestia zabezpieczenia listów zastawnych. Teoretycznie jest to najbezpieczniejszyinstrument dłużny. By jednak miał rating na poziomie podwójnego A, czyli wyższy niż Polska, niezbędne są korekty w prawie upadłościowym.
— Obecnie list zastawny charakteryzuje się bardzo wysokim bezpieczeństwem w ujęciu teoretyczno-prawnym. W praktyce okazało się, że wierzytelność jest zabezpieczona, ale nie było możliwości wyłączenia jej zabezpieczenia z masy upadłościowej, spieniężenia i tym samym wykupu listów. Rynek dyskontował to ryzyko.
W praktyce nie było istotnej różnicy w wysokości kuponu między listem zastawnym a obligacją niezabezpieczoną emitowaną przez bank. Z punktu widzenia banku emitowanie listów zastawnych nie oferowało zatem istotnych korzyści ekonomicznych, co — obok innych niedoskonałości regulacji dotyczących listów zastawnych — skłaniało banki do emisji innych papierów dłużnych — twierdzi dr hab. Paweł Wajda z kancelarii White & Case.
— Zasada, zgodnie z którą kredyty zabezpieczone listami zastawnymi nie stanowią części masy upadłościowej w przypadku upadłości emitenta, wraz ze szczegółowym opisaniem w prawie procesu zarządzania tą odrębną masą, jest o tyle istotna, że pozwoli podnieść rating polskich listów zastawnych. Podniesienie ratingu przyniesie z kolei obniżenie ich oprocentowania— potwierdza Piotr Cyburt.
…ale niejedyne
Poza kwestiami zasadniczymi bankowcy postulują też kilka zmian o charakterze raczej technicznym. Chcą, by podnieść poziom kredytu możliwy do finansowania listami zastawnymi z 60 do 80 proc., co korespondowałoby z zaleceniami KNF dotyczącymi wkładu własnego kredytobiorcy. Zwracają też uwagę na problem podatkowy refinansowania listami kredytów z przeszłości, czyli w praktyce przeniesienie kredytu z banku uniwersalnego do emitującego listy zastawne banku hipotecznego, będącego spółką córką pierwszego.
— Obecnie banki wpisują w straty tę część kredytów, które nie są regulowane przez kredytobiorców. Jeśli dotyczy to kredytów udzielonych przez dany bank, to może on zaliczyć takie straty w koszty uzyskania przychodów. Ta zasada nie dotyczy jednak strat wygenerowanych przez ten sam bank na portfelach kredytów, które nabył od innych banków — wyjaśnia Rafał Kozłowski.
Więcej o listach zastawnych i REIT dowiesz się w czasie debaty „Polska bezpieczna i silna finansowo: listy zastawne i REIT — instrumenty, które wesprą rozwój rynku kapitałowego i wzmocnią system bankowy”, która odbędzie się 15 czerwca 2015 r. o godz. 11.30 w sali notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.
W debacie udział wezmą:
Grzegorz Chłopek, prezes ING Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego
Janusz Cichoń, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów
Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego
Wojciech Kowalczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa
Andrzej Reich, dyrektor Departamentu Regulacji Bankowych, Instytucji Płatniczych i Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego
Iwona Sroka, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych
Paweł Tamborski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie
Zarejestruj się na stronie patriotyzm.pb.pl/debata.
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, liczba miejsc ograniczona.