Czego nie mówią ci o PPK

Krzysztof Kolany
opublikowano: 27-05-2019, 22:00

Za niespełna miesiąc wystartują pracownicze plany kapitałowe (PPK). Kampania informacyjna sprowadza się do ładnie brzmiących ogólników i pomija kilka istotnych kwestii.

Już 13 firm finansowych znalazło się w ewidencji pracowniczych planów kapitałowych, które formalnie ruszą 1 lipca. W praktyce pracownicy odczują wpływ PPK dopiero jesienią. Pracodawcy zatrudniający ponad 250 ludzi mają bowiem trzy miesiące na podpisanie stosownych umów, więc najprawdopodobniej dopiero z październikowych pensji zostaną odciągnięte składki na PPK. Pracownicy mniejszych firm dołączą od 2020 r., a zatrudnieni w mikrofirmach oraz sektorze publicznym rok później.

„Pracownicze plany kapitałowe to powszechny i dobrowolny system długoterminowego oszczędzania, dostępny dla wszystkich osób zatrudnionych, które podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym. Jest on tworzony nie przez samego pracownika, lecz wspólnie — przy jednoczesnym udziale pracodawców oraz państwa” — napisano na oficjalnej stronie PPK.

W kampanii promocyjnej podkreślana jest przede wszystkim opłacalność PPK, do których oprócz pracowników dołoży się pracodawca oraz podatnicy. Załóżmy, że PPK faktycznie będą działać tak, jak to obiecuje władza. Przyjmijmy za dobrą monetę intencje ustawodawcy, zapewniającego nas o pełnej dobrowolności i prywatnym charakterze PPK. Uwierzmy też, że przyszłe rządy uszanują te zobowiązania i nie dokonają rabunku oszczędności zgromadzonych w PPK. Jednak wciąż pozostaje kilka poważnych wątpliwości.

1. W gospodarce nie ma darmowych obiadów. A tymczasem w reklamach PPK jesteśmy kuszeni wizją dodatkowych pieniędzy wpłacanych do systemu przez pracodawcę i podatników. W sensie formalnym jest to prawda. Ale w sensie ekonomicznym dopłata pracodawcy stanowić będzie część wynagrodzenia pracownika. To tak naprawdę nasza przyszła premia lub podwyżka, której nie otrzymamy, bo fundusz płac w każdej firmie ma swoje limity. Podobnie jest z dopłatą od państwa (20 zł miesięcznie), która przecież pochodzić będzie z zapłaconych przez nas podatków.

2. Twórcy PPK popełnili ten sam „grzech pierworodny” co w przypadku OFE. Jedne i drugie oprócz zabezpieczenia interesu przyszłych emerytów miały na celu budowę krajowych oszczędności i w ten sposób przyspieszać rozwój Polski. W praktyce są to cele potencjalnie sprzeczne. Nakaz inwestowania w kraju przeważającej większości składek (w PPK minimum 70 proc.) zamyka uczestnikom PPK możliwości korzystania z globalnegowzrostu gospodarczego i równocześnie potęguje ryzyko związane z jednym, niewielkim rynkiem wchodzącym, jakim jest Polska. Kłania się tu brak dywersyfikacji geograficznej. Bardzo niebezpiecznie jest stawiać wszystko na jedną kartę: wiązanie prawie całych oszczędności emerytalnych z tym samym krajem, w którym się mieszka i pracuje, jest sporym ryzykiem. Jeśli ktoś nie ma żadnych inwestycji, to niewielki portfel inwestycyjny złożony głównie z akcji spółek z WIG20 i polskich obligacji skarbowych może być niezłym pomysłem. Jeśli jednak ktoś już zainwestował trochę gotówki w polskie akcje lub fundusze inwestycyjne, to PPK nie jest mu do niczego potrzebne.

3. Skoncentrowanie ponad połowy kapitału w polskich obligacjach skarbowych oraz akcjach spółek skarbu państwa (co w praktyce wynika z limitów inwestycyjnych nałożonych przez ustawę o PPK) generuje dodatkowe ryzyko dla uczestników systemu. Nietrudno sobie wyobrazić, że pieniądzez PPK zostaną użyte do budowy jakiejś niekoniecznie rentownej elektrowni bądź portu lotniczego. To ryzyko tym bardziej istotne, że znaczący udział w rynku operatorów PPK będą miały firmy kontrolowane przez rząd.

4. Wątpliwości budzi „ustawowy autopilot”, czyli oparcie PPK na funduszach zdefiniowanej daty. Konstrukcja ta zakłada, że wraz z wiekiem uczestnika PPK będzie malał udział akcji i rósł udział obligacji w jego portfelu. W założeniu ma to chronić kapitał osób zbliżających się do wieku emerytalnego przed bessą na rynkach akcji. Równocześnie ten mechanizm odbiera możliwość wykorzystania giełdowej hossy, jeśli ta nadejdzie na kilka lat przed naszą emeryturą. Co prawda ustawodawca przewidział opcję przeniesienia się do innego niż właściwy dla naszego wieku funduszu zdefiniowanej daty, ale to jedyna możliwość decydowania o naszych oszczędnościach. Cała struktura portfela będzie zdefiniowana odgórnie i uczestnik PPK nie będzie miał na nią wpływu. Może i takierozwiązanie jest dobre dla tych, którzy nie mają wiedzy o rynkach finansowych, ale dla aktywnych inwestorów to spory mankament.

5. Twórcy PPK roztaczają przed nami wizję dostatniej emerytury zapewnionej przez dwa filary — przymusowy, państwowy ZUS oraz powszechne, licencjonowane i wspierane przez państwo PPK. Wiemy już, że zusowskie emerytury obecnych 20- i 30-latków będą bardzo niskie — przewidywana stopa zastąpienia (czyli relacja pierwszej emerytury do ostatniej pensji) zmaleje do 20-30 proc. z niemal 60 proc., na którą mogą liczyć roczniki obecnie przechodzące na emeryturę.

Tyle że same wypłaty z PPK nie zasypią tej luki. Weźmy przykład 35-latka, który zarabia 3 tys. zł brutto i bez dokonywania wpłat dodatkowych będzie uczestniczył w systemie do 60. urodzin, a pieniądze wypłaci w 120 równych ratach. Przy założeniu rocznej stopy zwrotu na poziomie 3,5 proc. i prognozowanym wzroście wynagrodzeń o 2,8 proc. rocznie (można to uznać za wartości realne, czyli po odjęciu inflacji), będzie mógł liczyć na niespełna 750 zł miesięcznie dodatkowej emerytury.

To lepsze niż nic. Ale te estymacje dowodzą, że ZUS plus PPK prawdopodobnie nie zapewnią finansowego zabezpieczenia starości. Tym bardziej że wypłaty z PPK w większości przypadków najprawdopodobniej wyczerpią się po osiągnięciu 70 lat. Za 20 czy 30 lat tyle (lub więcej) może wynosić wiek emerytalny! Zatem aktualna pozostaje teza, że jeśli chcesz biedować na starość, to zaufaj państwu.

Pracownicze plany kapitałowe próbują rozwiązać poważny problem emerytalny, który w pełni objawi się już za kilkanaście lat. Jest to jednak propozycja obarczona licznymi wadami i w kilku punktach przypominająca nieszczęsne OFE. I podobnie jak OFE raczej nie zapewnią swoim uczestnikom finansowego zabezpieczenia starości. Przystąpienie do PPK powinny rozważyć osoby, które jeszcze nie mają żadnych oszczędności emerytalnych. Lecz ci, którzy już coś odłożyli, raczej powinni postawić na rozbudowę i dywersyfikację własnego portfela z dala od państwa. Tym bardziej że PPK nie oferuje żadnych dodatkowych preferencji podatkowych względem IKE (zwolnienie z podatku Belki) i prezentuje się wręcz gorzej od rozwiązań funkcjonujących w ramach IKZE (brak podatku i ulga w PIT).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu