Ryszardowi Krauzemu zawdzięczamy usunięcie kłopotliwego przepisu z kodeksu spółek handlowych, który umożliwiał karanie władz działających na szkodę spółki. Myślano o tym już od 2004 r. Na myśleniu się jednak kończyło do czasu, kiedy wspomniany przepis (art. 585 k.s.h.) posłużył prokuraturze do oskarżenia właściciela Prokom Investments za pożyczkę w wysokości 3 mln zł, udzieloną dla King & King. Prokuratura uznała, że pieniądze zostały pożyczone na korzystnych dla King & King warunkach i bez zabezpieczenia, chociaż firma była już winna spółkom Krauzego 28 mln zł. Biznesmenowi groziła grzywna i do 5 lat więzienia. Wyrok pozbawiłby go też możliwości zasiadania w zarządzie, bo osoba karana nie może tego robić przez 5 lat od czasu uprawomocnienia się wyroku. Oskarżenie wywołało falę protestów ze strony środowisk biznesowych i dyskusje na temat granic ryzyka biznesowego. Sejm natychmiast zajął się sprawą i zastosowawszy szybką ścieżkę legislacyjną, przyjął nowelizację, która wykreślała art. 585 z k.s.h. Weszła w życie 30 czerwca 2011 r. Sąd musiał umorzyć sprawę Ryszarda Krauzego.
![KONIECZNA SWOBODA: Jeśli z regulacją odpowiedzialności członków zarządu pójdziemy za daleko, zwiążemy im ręce i uniemożliwimy prowadzenie działalności — mówi Paweł Halwa, partner w kancelarii Schoenherr. [FOT. ARC] KONIECZNA SWOBODA: Jeśli z regulacją odpowiedzialności członków zarządu pójdziemy za daleko, zwiążemy im ręce i uniemożliwimy prowadzenie działalności — mówi Paweł Halwa, partner w kancelarii Schoenherr. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/57ae9feb-2f00-4419-95b0-d7078c1e7ea1/48c78eeb-1e83-50ac-9cc3-e7e6e232d33c_w_830.jpg)
Rozwiązane ręce
Art. 585 k.s.h. przewidywał odpowiedzialność karną dla członków zarządu spółek handlowych, którzy działają na jej szkodę. Pozostawiał jednak spore pole do interpretacji,nie precyzując dostatecznie podstaw odpowiedzialności, obejmując zarówno działanie, jak i zaniechanie. Dawał możliwość formułowania oskarżeń, w przypadkach, w których trudno było powiedzieć, czy mówimy o nadmiernym ryzyku, lekkomyślności czy też jakiejś formie winy, która by powodowała odpowiedzialność, a może zachowaniu odważnym, ale mieszczącym się jeszcze w ramach ryzyka biznesowego. Problem w tym, że łatwo oceniać działania z perspektywy czasu, trudniej, kiedy trzeba podjąć decyzję, której skutków nie sposób przewidzieć.
— Działalność gospodarcza zawsze wiąże się z ryzykiem i zarząd musi je podejmować. Jeśli z regulacją odpowiedzialności członków zarządu będziemy iść za daleko, zwiążemy im ręce i uniemożliwimy sensowne prowadzenie działalności. Dlatego uważam, że usunięcie art. 585 z k.s.h. to krok w dobrym kierunku — mówi Paweł Halwa, partner w kancelarii Schoenherr.
Bez podejmowania ryzyka niewiele można w firmie zdziałać. Ale brak regulacji to zbyt duża swoboda dla osób, które mają w swoich rękach sporą władzę. Na szczęście zniknięcie art. 585 z k.s.h. nie powoduje, że członkowie zarządu mogą robić, co im się żywnie podoba. Mamy wiele innych przepisów odnoszących się do ich odpowiedzialności, w tym art. 296 kodeksu karnego, którego zakres częściowo pokrywa się z art. 585 k.s.h.
Gdzie szukać odpowiedzialności
Podstawowym aktem, który reguluje obowiązki i zasady odpowiedzialności członków zarządu w spółkach z o.o (bo na nich się skupimy), jest kodeks spółek handlowych,ale odpowiedzialność ta może też wynikać z szeregu innych ustaw, np. pozostałych przepisów prawa cywilnego, karnego czy ustaw podatkowych. Najogólniej rzecz ujmując, członkowie zarządu powinni działać zgodnie z prawem i interesem spółki.
— Członek zarządu może wyrządzić spółce szkodę, np. poprzez podejmowanie decyzji z przekroczeniem granic uzasadnionego ryzyka gospodarczego, tzn. bez uzyskania i rozpatrzenia wszelkich niezbędnych analiz i opinii, które w rozsądnej ocenie powinny być rozważone i wzięte pod uwagę w konkretnym przypadku — twierdzi Marcin Cetnarowicz, radca prawny w SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy. Przy tym warto pamiętać, że jeśli spółka poniesie szkodę na skutek zawinionego działania członków zarządu albo zaniechania sprzecznego z prawem czy też umową lub statutem spółki, to ciężar dowodu braku winy będzie spoczywał na nich.
— Podstaw odpowiedzialności odszkodowawczej wobec spółki można poszukiwać także w umowach regulujących wykonywanie obowiązków, np. kontrakcie menedżerskim, umowie o pracę, zawartych pomiędzy spółką i członkiem zarządu — mówi Michał Badowski, partner, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński Kwieciński Baehr.
Warto też pamiętać, że członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za zobowiązania spółki, w przypadku gdy egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna.
— Uwolnić się od tej odpowiedzialności można, tylko jeżeli członek zarządu wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub wszczęto postępowanie układowe albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewszczęcie postępowania układowego nastąpiło nie z winy członka zarządu bądź że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewszczęcia postępowania układowego wierzyciel nie poniósł szkody — wyjaśnia Michał Badowski.
Ryzyko w spółce publicznej
Szczególna odpowiedzialność dotyczy członków zarządu spółek publicznych. Poza ogólnymi regułami odpowiedzialności podlegają oni również rygorom właściwym dla takich spółek przewidzianych przede wszystkim w ustawie o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych.
— Przepisy prawa nakładają na spółki funkcjonujące na rynku kapitałowym m.in. szereg obowiązków o charakterze informacyjnym, w tym w zakresie publikacji raportów bieżących, okresowych oraz ujawnianiem informacji poufnych. Źródłem tych informacji jest sama spółka ale za nienależytą lub błędną ich zawartość mogą odpowiadać, obok spółki, także— w sytuacji rażącego naruszenia obowiązków — członkowie zarządu — mówi Michał Badowski.
Tak więc KNF w przypadku naruszenia np. obowiązków informacyjnych może nałożyć karę finansową na spółkę, ale może też ukarać odpowiedzialnego za to członka zarządu, co nie wyklucza możliwości ustalenia odpowiedzialności cywilnoprawnej takiego członka wobec spółki z tytułu działania na jej szkodę. — Przy tym nakładanie w takich sytuacjach kar na samą spółkę jest w pewnym sensie kontrowersyjne, bo jeśli karę trzeba zapłacić z majątku spółki, to pośrednio karani są również akcjonariusze. Wydaje się, że KNF coraz częściej nakłada kary na konkretnych członków zarządu odpowiedzialnych za ten stan rzeczy — mówi Paweł Halwa.
W kolejnym artykule napiszemy, jakie roszczenia dotyczące odpowiedzialności członków zarządu trafiają do kancelarii prawnych najczęściej i jak można tego uniknąć.
Kość niezgody
czyli przepis, który w 2011 r. zniknął z kodeksu spółek handlowych:
art. 585 § 1. Kto, biorąc udział w tworzeniu spółki handlowej lub będąc członkiem jej zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej albo likwidatorem, działa na jej szkodę — podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto osobę wymienioną w § 1 nakłania do działania na szkodę spółki lub udziela jej pomocy do popełnienia tego przestępstwa.