Pamiętacie jeszcze pierwsze 30 minut meczu polskich piłkarzy z Austriakami? Nasz rynek akcji w najbliższych dniach będzie w podobnej sytuacji. Posiadacze akcji będą musieli się zmierzyć z naporem podaży. W piątek, na koniec zmagań, trzeba się będzie zmierzyć z sędzią, który poszuka karnego przeciw popytowi. W rolę arbitra wcielą się arbitrażyści. Oby udało się wyjść przynajmniej na remis.
Obrona Częstochowy
Polski rynek akcji znalazł się w
podbramkowej sytuacji. Po wielkich spadkach WIG20 będzie bronić się przed
dalszymi spadkami. Będzie nerwowo, bo czeka nas wiele danych makroekonomicznych,
które mogą zmienić nastroje, i piątek, gdy wygasać będą czerwcowe serie
kontraktów terminowych. To sprzyja cudom na parkiecie.
— Sądzę, że nadal będziemy grali na spadki pod wygasanie kontraktów. Technicznie też nie ma przeciwwskazań, by nasz rynek osuwał się w dół — uważa Mirosław Saj, analityk DnB Nord.
Możliwe jest nawet tąpnięcie.
— Ten tydzień powinien być słaby. Nie spodziewam się odwrócenia trendu. Ale jeśli na najbliższych sesjach dojdzie do mocnych spadków, to w kolejnych tygodniach będzie szansa na odwrócenie trendu — ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.
Powrót do przeszłości
Niektórzy analitycy zakładają,
że już w najbliższych dniach WIG20 może spaść do wartości nienotowanych od
listopada 2005 r.
— Indeks WIG20 może przełamać poziom 2500 pkt. — podkreśla Mirosław Saj.
To jednak wariant skrajnie pesymistyczny. Optymiści liczą na uspokojenie i powrót do trendu bocznego.
— Nie zakładam spadku WIG20 poniżej 2600 pkt. W nadchodzących tygodniach indeks ustabilizuje się na obecnym poziomie — prognozuje Marcin Stebakow, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
Niektórzy widzą też szansę na lekkie wybicie, ale pod pewnymi warunkami.
— Lepszy klimat może powrócić, gdy dobrze przyjęte zostanie poniedziałkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej i wtorkowe dane o amerykańskiej produkcji przemysłowej będą lepsze od prognozowanych — zaznacza Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
Seria danych
Początek tygodnia będzie całkiem
interesujący także z powodu publikacji innych danych makroekonomicznych.
— W poniedziałek inwestorzy skupią się głównie na publikacji indeksu NY Empire State, który obrazuje koniunkturę gospodarczą w rejonie Nowego Jorku. Gracze poznają także dane o przeciętnym zatrudnieniu i wynagrodzeniu w maju w Polsce, które nie powinny jednak wpłynąć na rynek akcji — ocenia Maciej Dyja, główny analityk Gold Finance.
Ostatnio coraz większe znaczenie dla inwestorów giełdowych mają doniesienia o rosnącej inflacji.
— Dlatego warto zwrócić uwagę na decyzję szwajcarskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych, która ma zapaść w czwartek. Do tej pory szwajcarska instytucja podążała ścieżką, którą kroczy Europejski Bank Centralny. Dlatego jeśli zdecyduje się na podniesienie stóp, to inwestorzy odbiorą to jako zagrożenie rosnącą inflacją — ostrzega Marcin Kiepas.
Kolejnym, nie mniej ważnym, zagrożeniem jest droga ropa, która po chwilowej przecenie znowu zaczyna wracać do rekordowej wyceny.
— Ten tydzień mo- że przynieść konsolidacje z lekką przeceną na rynku ropy. Jednak w dłuższym terminie surowiec ten po- winien nadal drożeć. Są- dzę, że 150 USD za baryłkę jest realne — dodaje Marcin Kiepas.
I na koniec ostrzeżenie, które też warto wziąć pod uwagę, choć to opinia tylko jednego z naszych rozmówców.
— Jesteśmy w połowie bessy. Grożą nam dalsze, duże spadki. Już mówi się o 2350 pkt dla WIG20. Jednak nie zdziwię się, jeśli indeks blue chipów przebije poziom 2000 pkt — ostrzega Mirosław Saj.
WIĘCEJ W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU "PULSU BIZNESU".