Reakcja na nasz artykuł „Dom latających papierów” („PB” z 18 sierpnia) była szybka i zdecydowana — przynajmniej ze strony Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG). Wymienieni przez nas w tekście pracownicy komisji wydali oświadczenia, w których wyjaśniają, jak widzą swój udział w opisywanych przez nas sprawach. Powołano też zespół, który zbada działania IDM. Takiej reakcji oczekiwaliśmy od instytucji nadzorującej rynek: rozwiewania wątpliwości zamiast ich przemilczania. KPWiG zdaje sobie sprawę, że jedynym jej kapitałem jest zaufanie, dlatego postępowanie zaczyna od siebie.
Bardziej wojownicze jest oświadczenie DM IDM: zapowiada sprostowanie ze szczegółowym odniesieniem się do zarzutów. Czekamy z niecierpliwością, podobnie jak na zapowiadaną przez szefów IDM kontrolę. Wierzymy, że firma ta doceni rolę zaufania na rynku finansowym i — odnosząc się do naszej publikacji — zdecyduje się na merytoryczne potraktowanie naszych zarzutów, a nie na połajanki. Powtórzmy jeszcze raz: na uczestnikach i nadzorcach rynku kapitałowego ciąży ogromna odpowiedzialność — i to nawet nie dlatego, że w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, ale dlatego, że nie należą do nich, lecz do klientów. Dlatego kluczową kwestią na rynku jest wzajemne zaufanie, które trzeba pielęgnować. Na co dzień.
„Puls Biznesu” nie „łaknie krwi”. Podtrzymujemy jednak, że wokół działalności IDM i niektórych pracowników KPWiG narosło zbyt wiele wątpliwości, aby zbyć je milczeniem. W interesie nie tylko tych instytucji, ale także całego rynku kapitałowego jest, aby wyjaśniono je co do joty. Jeżeli nasze teksty się do tego przyczynią, będziemy mieli powód do satysfakcji.