Polityczna wojna domowa o władzę w Polsce w krótszym horyzoncie czasowym – zanim dojdzie do walnej bitwy wyborczej w październiku 2027 r. – wciąż otwiera nowe fronty. Są one coraz bardziej zaskakujące, ba, niektóre przybierają formę politycznej farsy. Do takiej kategorii należy najświeższe zawiadomienie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) do Prokuratury Krajowej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez organizatora posiedzenia prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) w środę, 11 lutego 2026 r. Zarzut dotyczy dopuszczenia do uczestnictwa osoby bez poświadczenia dostępu do informacji niejawnych. Wypada przypomnieć cztery ustawowe kategorie niejawności – od najniższego poziomu zastrzeżonych przez poufne, tajne aż do elitarnych ściśle tajnych. Posłowie i senatorowie z mocy sprawowania mandatu mają dostęp do poziomu tajnego, zatem nie chodzi o udział w RBN 11 lutego (dane ściśle tajne wtedy nie były poruszane) posła Włodzimierza Skalika kierującego prorosyjskim kołem KKP – ten skrót powszechnie rozwijany jest w Sejmie jako Królowa Korony Putina. Według doniesienia ABW jedyną osobą nieuprawnioną był Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) i zarazem sekretarz RBN, który siedział bezpośrednio przy Karolu Nawrockim.
Paradoksalność doniesienia polega na tym, że organizatorem posiedzeń RBN, rozsyłającym zaproszenia z porządkiem obrad, zawsze jest jej sekretarz. Faktycznym decydentem w każdym szczególe personalnym i merytorycznym oczywiście pozostaje prezydent RP. Ostatnią wersję zarządzenia o funkcjonowaniu konstytucyjnej RBN podpisał jeszcze Andrzej Duda w 2016 r. i nadal ono obowiązuje, do czasu ewentualnego zastąpienia go przez nowe autorstwa Karola Nawrockiego. Notabene nie ma żadnej potrzeby, bo to dokument czysto techniczny i wciąż aktualny. Bardzo ciekawie zapowiada się wychwycenie i wskazanie przez prokuraturę owego winnego nieuprawnionej obecności Sławomira Cenckiewicza na posiedzeniu. Pierwszym podejrzanym wydaje się… sam sekretarz RBN, który zgodnie z prezydenckim rozdzielnikiem oczywiście zaprosił również siebie. Drugi to Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, zajmujący za stołem miejsce także przy Karolu Nawrockim – a to z powodu udzielenia sekretarzowi RBN jednorazowej dyspensy od braku jego uprawnień do uczestnictwa w posiedzeniu niejawnym. Wreszcie trzeci potencjalnie podejrzany, w sprawach konstytucyjnej RBN najwyższy szef wszystkich szefów, ale tu aż strach się bać – prezydent RP.
Premier Donald Tusk wciąż pozostaje w szoku z powodu powołania przez Karola Nawrockiego na szefa BBN właśnie Sławomira Cenckiewicza. Był on przecież przewodniczącym utworzonej przez PiS ustawowo tzw. państwowej komisji do badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022. W okresie procedowania ustawy w Sejmie tytułowałem komisję czerezwyczajką, albowiem jej zadania i uprawnienia (w końcowej wersji zostały jednak okrojone) zasadnie kojarzyły się z bolszewicką wszechmocną CzeKa. Komisja działała tylko trzy miesiące, ale rzutem na taśmę zdążyła wyprodukować 29 listopada 2023 r. – czyli już po wyborach, a przed zaprzysiężeniem gabinetu Donalda Tuska – pierwszy raport. Główny wniosek personalny przytaczam dosłownie: „W odniesieniu do byłego premiera Donalda Tuska oraz ministrów Jacka Cichockiego, Bogdana Klicha, Tomasza Siemoniaka i Bartłomieja Sienkiewicza komisja rekomenduje niepowierzanie im zadań, stanowisk i funkcji publicznych związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa”. Dwóch spośród pięciu polityków zdyskwalifikowanych wtedy przez Sławomira Cenckiewicza – ponowny premier oraz minister nadzorujący służby specjalne – uczestniczyło 11 lutego w posiedzeniu RBN.
Czerezwyczajka wkrótce po wyborach przestała personalnie istnieć, ale ustawa o niej nadal funkcjonuje w obiegu prawnym. Skład komisji został wyzerowany, ale tezy i argumenty wciąż krążą. 15 kwietnia odbędzie się rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym rozpatrującym skargę kasacyjną Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wobec wyroku WSA w Warszawie, który uchylił decyzję Służby Kontrwywiadu Wojskowego o cofnięciu Sławomirowi Cenckiewiczowi dostępu do informacji niejawnych. Oczekiwane orzeczenie dla życia statystycznego Polaka nie będzie miało jakiegokolwiek znaczenia, natomiast w wojnie domowej na szczytach państwa może okazać się ważnym zwrotem.

