Indeksy zaczęły sesję od wzrostów, zachęcone do wspinaczki przez nadspodziewanie dobre dane z gospodarki, jednak szybko zapał obozu byków został utemperowany i do działania wzięła się strona podażowa. Doprowadziło to do oddania wcześniejszych zysków i zejścia indeksów w czerwone obszary.
Stopa bezrobocia w październiku wyniosła 7,90 proc. i była co prawda wyższa niż miesiąc wcześniej, ale pokryła się z oczekiwaniami analityków. Pozytywnie za to zaskoczył odczyt wskaźnika zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Amerykańska gospodarka stworzyła bowiem we wrześniu 171 tys. miejsc pracy, podczas gdy średnia prognoz specjalistów kształtowała się na poziomie 125 tys. wobec 114 tys. etatów dodanych w sierpniu.
Optymistyczny wydźwięk miała też publikacja danych o zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Zwiększyły się one o 4,8 proc. Analitycy oczekiwali natomiast dynamiki na poziomie 4,5-4,7 proc. wobec spadku miesiąc wcześniej o 5,2 proc.
Powrót niepokoju na parkiety to rezultat wyczekiwania na wtorkowe wybory prezydenckie w USA. Na razie sytuacja wydaje się pasowa, a żaden z kandydatów nie może być pewien ostatecznego wyniku.
Wzięciem cieszyły się w piątek papiery LinkedIn, choć tylko do czasu. Największa sieć społeczna skupiająca profesjonalistów przedstawiła wyniki kwartalne, które przebiły oczekiwania analityków. Chodzi głównie o przychody ze sprzedaży. Na finszu sesji jednak i te walory dopadła zadyszka.
Silną zwyżką kursu mogły też pochwalić się walory Starbucks, największej na świecie sieci kafeterii. Również w tym przypadku znacząca aprecjacja to zasługa wyników z ostatni kwartał.
Dodatkowo w czwartek firma poinformowała o podniesieniu kwartalnej dywidendy o 24 proc. do 21 centów na akcję oraz prognozę zakładającą wyższy zysk w 2012 r.
Na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 1,05 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 0,94 proc. zaś Nasdaq spadał o 1,26 proc.