Czerwony finisz w Europie

WST
opublikowano: 2010-07-29 18:40

A zapowiadało się tak dobrze. Mimo środowych spadków i niezbyt optymistycznego zamknięcia wczorajszej sesji na Wall Street, co m.in. było następstwem dosyć pesymistycznego oddźwięku związanego z publikacją Beżowej Księgi oceniającej stan amerykańskiej gospodarki, indeksy trzech największych zachodnioeuropejskich giełd w czwartek zyskiwały na wartości niemal przez cały dzień.

Dominacja kupujących nie była jednak całkowita, gdyż w ciągu dnia dochodziło do odwrócenia tendencji. Na szczęście próby korekty paliły na panewce. Ale do czasu. Jeszcze dodatnia pierwsza faza handlu na Wall Street dawała na dzieję na udany finisz w Europie. Niestety w skutek przeceny jaka dopadła amerykańskie giełdy po około godzinie notowań, również wskaźniki na Starym Kontynencie zeszły pod kreskę.

Ostatecznie na finiszu indeks FTSE tracił 0,11 proc., CAC40 spadał o 0,5 proc. zaś DAX o 0,72 proc.
Wsparciem dla obozu byków okazały się tym razem zarówno wyniki kwartalne kilku gigantów, jak i dane makro. W przypadku tych drugich humory poprawiła informacja o wyższym niż oczekiwano wskaźniku nastrojów biznesu w Eurolandzie.

Wpływ na decyzje podejmowane przez graczy miało także podwyższenie rekomendacji dla europejskich akcji z „niedoważaj” do „neutralnie” przez analityków UBS. Zweryfikowali za to ocenę akcji amerykańskich spółek do „neutralnie” i japońskich do „niedoważaj”. W obu przypadkach wcześniejsza rekomendacja brzmiała „przeważaj”.

Spośród spółek uwagę przykuwała m.in. hiszpańska Telefonia. Drugi pod względem wielkości telekom na Starym Kontynencie zyskiwał momentami ponad 3 proc. To zasługa informacji o 16-proc. wzroście zysku w drugim kwartale, który zamykając się kwotą 2,12 mld EUR przebił oczekiwania specjalistów.

Jeszcze mocniej rosła wycena papierów Cap Gemini, zyskując nawet ponad 8 proc. Francuski gigant specjalizujący się w usługach komputerowych podwyższył prognozę marży operacyjnej na 2010 r. po tym jak znacząco wzrosły zyski w pierwszym półroczu.

Powody do zadowolenia mieli również udziałowcy France Telecom. Firma zamierza utrzymać dotychczasowy poziom dywidendy do 2012 r. mimo, że w drugim kwartale odnotowała niewielki spadek zysku.