Dominacja kupujących nie była jednak całkowita, gdyż w ciągu dnia dochodziło do odwrócenia tendencji. Na szczęście próby korekty paliły na panewce. Ale do czasu. Jeszcze dodatnia pierwsza faza handlu na Wall Street dawała na dzieję na udany finisz w Europie. Niestety w skutek przeceny jaka dopadła amerykańskie giełdy po około godzinie notowań, również wskaźniki na Starym Kontynencie zeszły pod kreskę.
Ostatecznie na finiszu indeks FTSE tracił 0,11 proc., CAC40 spadał o 0,5
proc. zaś DAX o 0,72 proc.
Wsparciem dla obozu byków okazały się tym razem
zarówno wyniki kwartalne kilku gigantów, jak i dane makro. W przypadku tych
drugich humory poprawiła informacja o wyższym niż oczekiwano wskaźniku nastrojów
biznesu w Eurolandzie.
Wpływ na decyzje podejmowane przez graczy miało także podwyższenie rekomendacji dla europejskich akcji z „niedoważaj” do „neutralnie” przez analityków UBS. Zweryfikowali za to ocenę akcji amerykańskich spółek do „neutralnie” i japońskich do „niedoważaj”. W obu przypadkach wcześniejsza rekomendacja brzmiała „przeważaj”.
Spośród spółek uwagę przykuwała m.in. hiszpańska Telefonia. Drugi pod względem wielkości telekom na Starym Kontynencie zyskiwał momentami ponad 3 proc. To zasługa informacji o 16-proc. wzroście zysku w drugim kwartale, który zamykając się kwotą 2,12 mld EUR przebił oczekiwania specjalistów.
Jeszcze mocniej rosła wycena papierów Cap Gemini, zyskując nawet ponad 8 proc. Francuski gigant specjalizujący się w usługach komputerowych podwyższył prognozę marży operacyjnej na 2010 r. po tym jak znacząco wzrosły zyski w pierwszym półroczu.
Powody do zadowolenia mieli również udziałowcy France Telecom. Firma zamierza
utrzymać dotychczasowy poziom dywidendy do 2012 r. mimo, że w drugim kwartale
odnotowała niewielki spadek zysku.