Część pieniędzy da się uratować

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-06-06 00:00

Polska walczy o uratowanie choć części zagrożonych projektów pomocowych z Unii Europejskiej. Szansa wciąż istnieje, ale jest jeden warunek. Wszystkie przetargi muszą być przeprowadzone bardzo szybko i bez uchybień.

Wszystko wskazuje na to, że raport o zagrożeniach w realizacji programów i projektów finansowanych w ramach przedakcesyjnej pomocy UE dla Polski trafił pod rozwagę urzędników. Poszczególne resorty odpowiedzialne za zagrożone projekty ostro wzięły się do pracy. Nikt nie ma jednak złudzeń, że znaczna część pomocy przepadnie. Resorty walczą więc o to, co da się jeszcze uratować. W najczarniejszym wariancie może nam przepaść aż 3 mld zł.

Rozpoczęła się walka z czasem.

— Zdajemy sobie sprawę z tego, że terminy są bardzo napięte. W zasadzie każdy, nawet minimalny, poślizg lub — co gorsza — niepowodzenie przetargu oznacza definitywną utratę pomocy. Tak więc wszystko może się zdarzyć — podkreśla Tadeusz Kozek, dyrektor departamentu monitorowania pomocy zagranicznej w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.

Pierwsze efekty interwencji już widać, bo przed jednym z projektów zaliczonych do tzw. definitywnie straconych zabłysło światełko w tunelu.

— Pojawiła się szansa na uratowanie części projektu budowy drogi do lotniska pod Katowicami. Ministerstwo Gospodarki, odpowiedzialne za ten program, zaproponowało Komisji Europejskiej, by tylko część drogi (tam, gdzie nie ma problemów z wykupem gruntu pod inwestycje) była realizowana z funduszy UE, resztę zaś pokryłaby strona polska. Bruksela żąda jednak gwarancji, że projekt będzie zrealizowany w całości i znajdą się na to pieniądze. Gdyby tak się nie stało, zażąda zwrotu swojego wkładu — mówi Tadeusz Kozek.

Zupełnie innym problemem jest wykorzystanie pomocy z programu ISPA (transport i środowisko) edycji 2000 i 2001. Urzędnicy nie ukrywają, że uratowanie projektów będzie bardzo trudne. Zdaniem Tadeusza Kozeka, szczególne zagrożenie będzie dotyczyło realizacji inwestycji ISPA 2000, bo na edycję 2001 będzie nieco więcej czasu.

Najgorzej jest z inwestycjami kolejowymi. Tu grozi nam utrata ponad 500 mln EUR (1,9 mld zł).

— Od początku wiedzieliśmy, że te projekty będą trudne do realizacji. Już choćby sprawa dofinansowania z budżetu państwa tak dużych inwestycji z naszego punktu widzenia była ryzykowna. Bruksela wyraźnie wolała jednak projekty kolejowe niż drogowe — twierdzi Andrzej Grzelakowski, były wiceminister transportu odpowiedzialny za negocjacje z UE.