Czesi robią podchody pod Unipetrol

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-07-28 22:00

„Cena za niska”, „czeskie władze są przekonane, że prywatyzacja była niefortunna” — tak o ofercie przejęcia spółki Orlenu mówią analitycy.

Informacja o sprzedaży przez polski PKN Orlen czeskiego Unipetrolu pojawia się średnio raz w roku. Może być odzwierciedleniem rzeczywistych rozmów i intencji, ale trudno to jednoznacznie potwierdzić. PKN Orlen, który od 10 lat jest właścicielem spółki, konsekwentnie nie komentuje.

Są wyniki, jest oferta

Wczoraj „Hospodarske Noviny”, jeden z największych czeskich dzienników, napisały, że czeski holding energetyczny EPH i grupa inwestycyjna PPF złożyły PKN Orlen ofertę przejęcia Unipetrolu. Całą firmę, która ma m.in. rafinerie w Litwinowie i Kralupach, wyceniono na ok. 30 mld CZK (1,2 mld USD). Orlen ma 63 proc. akcji, kupionych w ramach przeprowadzonej 10 lat temu prywatyzacji.

Sprawy nie komentuje ani Orlen, ani EPH, którego współwłaściciel, J&T, jest drugim pod względem wielkości akcjonariuszem Unipetrolu (23,7 proc. akcji). „Hospodarske Noviny” twierdzą, że polska spółka wynajęła już nawet bank inwestycyjny, by doradzał przy ocenie oferty. Czeska gazeta podkreśliła, że oferta przejęcia Unipetrolu pojawia się, gdy spółka osiąga znakomite wyniki.

W drugim kwartale miała rekordowe 3,3 mld CZK zysku netto, po trzech latach strat. Sprzyja jej tania ropa, która powiększa marżę rafineryjną. Pomogło też zwiększenie do 100 proc. kontroli nad grupą Ceska Rafinerska.

Cena się nie podoba

Notowania Unipetrolu na praskiej giełdzie zniżkowały po informacjach o ofercie EPH. Inwestorom nie spodobała się prawdopodobnie cena. Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities, też nie uważa jej za korzystną.

— Jeśli cena 30 mld CZK, o której mowa w czeskich mediach, odnosi się do wartości całego Unipetrolu, to mało, około 10 proc. poniżej wartości giełdowej Unipetrolu z chwili poprzedzającej publikację tej informacji. Pamiętajmy też, że Unipetrol jest notowany z dyskontem w stosunku do porównywalnych spółek z sektora — zauważa Wojciech Kozłowski. Lepiej by to wyglądało, gdyby cena 30 mld CZK odnosiła się tylko do 63-procentowego pakietu akcji Orlenu.

— Implikowałoby to wycenę firmy na poziomie 48 mld CZK, którą można uznać za uczciwą i uwzględniającą dobre perspektywy firmy — twierdzi Wojciech Kozłowski. Jako że Unipetrol ma strukturę przypominającą Orlen w Polsce — tzn. opiera się na rafineriach, petrochemii i sieci stacji benzynowych — może liczyć na stabilne wyniki w kolejnych latach. Jakub Groszkowski z Ośrodka Studiów Wschodnich zauważa,

że klimat polityczny wokół polskiej inwestycji w Unipetrol nie był w ostatnich latach najlepszy, na co nakładały się słabe wyniki finansowe firmy. — Ostatnie wyniki Unipetrolu są zdecydowanie lepsze, ale wśród czeskich rządzących nadal panuje przekonanie, że prywatyzacja spółki była co najmniej niefortunna. Sprywatyzowano rafinerie i część stacji benzynowych, a firmy zarządzające rurociągami i magazynami pozostały państwowe. To oznacza, że żadna ze stron nie czerpie korzyści z kontrolowania całego procesu od transportu ropy przez rafinację po dystrybucję paliw — mówi Jakub Groszkowski.

Jak Czech z Czechem

Zarówno Orlen, jak i czeskie władze deklarowały, że chętnie przejęłyby kontrolę nad pełnym łańcuchem produkcyjnym. — Żadna ze stron nie kwapi się jednak do sprzedaży swoich aktywów. Dlatego grupa czeskich biznesmenów, mających mniejszościowy pakiet akcji Unipetrolu, uznała sytuację za patową i zaproponowała odkupienie udziałów od Orlenu. Zakładają, że łatwiej dogadają się z czeskim rządem niż polscy menedżerowie — analizuje Jakub Groszkowski. Czeskie media spekulują też, że po ewentualnej transakcji chemicznymi aktywami Unipetrolu mógłby się zainteresować Agrofert, kontrolowany przez czeskiego wicepremiera Andreja Babisa. © Ⓟ