Czeska odwilż dla Orlenu

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-06-27 00:00

Dzięki nowemu premierowi Czech, z obozu prezydenckiego, klimat wokół Unipetrolu może się poprawić. Spółkę płockiego koncernu bolą koszty przesyłu i szara strefa

Zanosi się na odwilż. Nominacja Jiriego Rusnoka na premiera Czech to dobry sygnał dla interesów PKN Orlen w tym kraju. Jiri Rusnok to zaufany Milosza Zemana, wybranego w marcu prezydenta Czech. Obaj reprezentują przeciwną opcję polityczną w stosunku do rządu byłego już premiera Petra Neczasa. Stanowisko ministra przemysłu i handlu piastował w nim Martin Kuba, otwarcie krytykujący Unipetrol, czeską spółkę Orlenu.

PKN Orlen, któremu szefuje Jacek Krawiec, zadeklarował w Czechach inwestycje i postarał się o długoterminowy kontrakt na dostawy ropy. To było ważne dla czeskich władz. Te natomiast wzięły się za walkę z szarą strefą. To było ważne dla Orlenu. [FOT. GK]
PKN Orlen, któremu szefuje Jacek Krawiec, zadeklarował w Czechach inwestycje i postarał się o długoterminowy kontrakt na dostawy ropy. To było ważne dla czeskich władz. Te natomiast wzięły się za walkę z szarą strefą. To było ważne dla Orlenu. [FOT. GK]
None
None

Prezydent rozmawia

Milosz Zeman wydaje się bardziej otwarty. Na pewno chętniej rozmawia z polskim inwestorem. „18 czerwca Prezydent republiki Milosz Zeman przyjął pana Jacka Krawca, prezesa PKN Orlen” — głosi oficjalny komunikat kancelarii prezydenta Czech.

Tematu spotkania Orlen nie ujawnia, ale wydaje się oczywisty. O czym partnerzy mogli rozmawiać zaledwie kilkanaście dni po ogłoszeniu przez Unipetrol nowej strategii inwestycyjnej oraz tuż przed ogłoszeniem zawarcia kluczowego kontraktu z Rosnieftem? Zwłaszcza że najczęstszym zarzutem czeskich polityków wobec Unipetrolu, a za nimi i opinii publicznej, był właśnie brak inwestycji i takiego kontraktu.

— Nasze zaangażowanie w Czechach traktujemy poważnie i długoterminowo. Potwierdza to nowa strategia Unipetrolu, zakładająca istotne inwestycje. Dokument został dobrze przyjęty przez analityków oraz czeskich decydentów — podkreśla jedynie Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, pytany o spotkanie z Miloszem Zemanem.

Ryzyko wciąż uwiera

Szef płockiej grupy przypomina jednak, że analitycy wciąż zwracają uwagę na czynniki ryzyka związane z działalnością Unipetrolu — po pierwsze, na koszty przesyłu wynikające ze stawek narzucanych Unipetrolowi przez państwową spółkę Mero (zdaniem Orlenu są kilkakrotnie wyższe od standardowych stawek europejskich), a po drugie, na szarą strefę, która pochłania marże firm działających legalnie.

— Na szczęście szara strefa ma szanse zostać wkrótce ograniczona. Czeskie władze kończą trwające od ponad roku prace nad ustawą wprowadzającą istotne wymogi i pozwolenia, które popieramy i po których sporo sobie obiecujemy. Czuć lepszy klimat — uważa Jacek Krawiec. Jeśli chodzi o negocjacje z Mero, takiego optymizmu u prezesa nie widać. — Trwają rozmowy — stwierdza jedynie Jacek Krawiec.

Trzeci czynnik ryzyka, w przypadku którego, niestety, nie ma widoków na zmiany, to opłaty ponoszone przez Unipetrol w związku z mechanizmem wsparcia odnawialnych źródeł energii. — To absurdalnie wysokie kwoty. W tym roku mogą nas kosztować łącznie 700 mln CZK — szacuje Jacek Krawiec.

Pożegnajmy czempiona

Orlen liczy na dalszą poprawę klimatu wokół Unipetrolu, bo uważa, że wyszedł do czeskich władz z gałązką oliwną. Nowa strategia Unipetrolu, czyli pierwszy pokojowy krok, zakłada inwestycje na 19 mld CZK (ok. 3,2 mld zł). Kontrakt z Rosnieftem, czyli krok drugi, to trzyletnia umowa na dostawy ropy do Unipetrolu. Wcześniej Unipetrol kupował surowiec w transakcjach spotowych, co czeski rząd uznawał za szkodliwe dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Orlen liczy na odpowiedź strony czeskich władz.

— Zależy nam dziś, po pierwsze, na obniżeniu przez Mero stawek za przesył, a po drugie, na dialogu i rozsądnych rozwiązaniach dotyczących przyszłości sektora rafineryjnego w Czechach — mówi Jacek Krawiec. Koncepcja czempiona to straszak Martina Kuby na Orlen. Chodzi w niej o połączenie państwowych spółek Mero i Cepro (zajmujących się dystrybucją, przesyłem, a także handlem hurtowym) oraz Ceskiej Rafinerskiej, która należy m.in. do Unipetrolu (pozostali udziałowcy to włoski Eni i brytyjsko-holenderski Shell). Czyli w zasadzie chodzi o nacjonalizację sektora.

Nowy rząd ma co robić

Jednak zdaniem ekspertów, sektor rafineryjny nie znajdzie się na liście priorytetów gabinetu Jiriego Rusnoka (patrz ramka obok). A to może oznaczać impas — nie będzie gorzej, nie będzie też lepiej. — W gruncie rzeczy przewidujemy, że do wyborów trudno będzie rządowi znaleźć czas na dyskusję na temat petroholdingu, liczymy jednak, że sprawy polityczne nie zablokują możliwości obniżenia stawek Mero — komentuje Jacek Krawiec.

Impas nie dotyczy jednak decyzji samego Orlenu. Zwłaszcza że na rynku się dzieje — sprzedaż udziałów w Ceska Rafinerska rozważa Shell (kilka lat temu podobną transakcję rozważało Eni).

— Możemy przeanalizować ofertę zakupu udziałów Shella w Ceska Rafinerska. Od dawna deklarujemy też, że potencjalnie jesteśmy zainteresowani zakupem Cepro — podkreśla Jacek Krawiec.

Litwa też łapie oddech

Lepsze fluidy zarząd Orlenu czuje też na Litwie, gdzie kontroluje rafinerię Możejki, największy zakład przemysłowy w tym kraju — i też z powodu zmian politycznych. Od grudnia zeszłego roku władzę sprawuje tam nowy rząd. — Inaczej się rozmawia — uważa Jacek Krawiec.

A jest o czym. Możejki wciąż mają kłopoty logistyczne — ropa nie płynie do rafinerii rurociągiem Przyjaźń, który od 2006 r. jest na tym odcinku „w awarii”, tylko dostarczana jest drogą morską i koleją.

OKIEM EKSPERTA

Kluczowy jest minister przemysłu

JAKUB GROSZKOWSKI

ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich

Milosz Zeman postawił na rząd autorski. Nominowany na premiera Jiri Rusnok dekadę temu był ministrem finansów w rządzie, w którym premierem był właśnie Zeman. Dla Unipetrolu kluczowe będzie to, kto obejmie fotel ministra przemysłu i handlu, ale na ten temat trudno teraz spekulować.

Bez wątpienia z rządu odejdzie obecny szef tego resortu Martin Kuba, który od dawna snuł ambitne plany wzmocnienia roli państwa na rynku rafineryjnym. Jeśli chodzi o gospodarcze priorytety nowego rządu, to niewykluczone, że jeszcze za rządów Rusnoka państwowy koncern CEZ rozstrzygnie, kto wybuduje nowe bloki jądrowe w Temelinie. Ten przetarg jest wart 8-12 mld EUR. Poza tym nowy gabinet będzie musiał się zająć budżetem oraz ustalić z Komisją Europejską zasady, na jakich będą wydawane unijne fundusze w latach 2014-20. Nowy rząd raczej nie dostanie poparcia parlamentu.

Mimo to będzie prawdopodobnie sprawował władzę „w dymisji”. Ile to potrwa? Jeśli uda się zebrać 120 posłów gotowych na wcześniejsze złożenie mandatu, przedterminowe wybory mogłyby się odbyć jesienią. Jeśli nie, to gabinet Rusnoka może dotrwać nawet do zwykłego terminu wyborów wyznaczonego na wiosnę 2014 r.