W dniu Barbórki, obchodzonego w Polsce górniczego święta, Czesi zapowiedzieli, że datą ich odejścia od węgla może być rok 2038. To na razie rekomendacja specjalnej komisji, którą zajmie się teraz rząd, ale pokazuje ambicje naszych sąsiadów.
W Polsce, zgodnie z porozumieniem zawartym przez rząd z górnikami, sektor węglowy zostanie wygaszony do 2049 r.

Śladami Niemców
Czeska komisja została powołana na wzór niemieckiej i obradowała od sierpnia 2019 r. (z przerwą spowodowaną pandemią, jak przypominają eksperci). Na stole leżały trzy scenariusze: 2033, 2038 i 2043 r. Jeszcze na dzień przed piątkowym anonsem eksperci, również ekolodzy, podkreślali w komentarzach, że data 2033 r. jest możliwa, ale ostatecznie rekomendacja komisji padła na 2038 r. Rząd może tę datę jeszcze zmienić.
2038 r. to ten sam termin, który zaplanowały sobie wcześniej Niemcy. Jest jednocześnie późniejszy niż termin wyznaczony np. przez opartą na atomie Francję, czyli 2022 r.
Paliwa kopalne, w tym węgiel brunatny i gaz, są dominującym źródłem energii w Czechach, z 73-proc. udziałem w produkcji energii. W tym 10-milionowym kraju działa 10 elektrowni węglowych. W górnictwie węgla kamiennego i brunatnego pracuje tam 18 tys. ludzi, co oznacza trzecie miejsce w Europie po Polsce i Niemcach.
Odległy cel Polski
- Nawet jeśli Czesi przyjmą bardziej optymistyczny wariant odejścia od węgla - do 2033 r., to i tak trudno im będzie osiągnąć zakładane przez Komisję Europejską redukcje emisji CO2 na poziomie 55 proc. do 2030 r. A przy okazji widać jak dalece oderwana od rzeczywistości jest, zakrawająca na farsę, pseudo-umowa z górnikami, którą chwali się nasz rząd, na mocy której węgiel w Polsce ma być wydobywany do 2049 r. – zauważa Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polskiej Koalicji Klimatycznej.
- W najbardziej zachowawczym wariancie czeska decyzja o wygaszeniu elektrowni węglowych oznacza, że polska energetyka węglowa pozostanie osamotniona na rynku unijnym już w perspektywie 2040 r. Na tym tle wyraźnie widać, że przedłużająca się krajowa dyskusja o zapewnieniu dotacji do polskiego górnictwa do 2049 r. jest nieadekwatna do zmieniającego się otoczenia – dodaje Aleksander Śniegocki, kierownik programu “Klimat i energia” WISE Europa.
Czechy, podobnie jak Polska, czekają również na możliwość skorzystania z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, przeznaczonego dla regionów węglowych.
Miliardy topione w węglu
Na tle Czech Polska w kwestii transformacji górnictwa jest w lesie. Rząd negocjuje z górnikami umowę społeczną, która umożliwi planowanie zamykania kopalń. Miała być gotowa do 15 grudnia, ale już zapowiedziano, że nie będzie.
W piątek, na antenie radia TOK FM, Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych, zapowiedział, że 15 grudnia zaprezentowane zostaną jedynie efekty dotychczasowych prac w sprawie umowy społecznej. Sama umowa może być zawarta w pierwszych miesiącach przyszłego roku.
Pod względem finansowym sytuacja górnictwa jest katastrofalna. W wywiadzie dla „Trybuny Górniczej” Artur Soboń podał, że po trzech kwartałach górnictwo miało 3,35 mld zł strat. Jednocześnie Polska Grupa Górnicza, krajowy gigant, zakłada w swoim biznesplanie, że będzie otrzymywać ok. 2 mld zł dopłat do produkcji rocznie.