Czeski miliarder ma fantazję, ale nie w Polsce

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2020-05-13 22:00

Daniel Křetínský, który z rozmachem inwestuje w Europie i w USA, jest gotów oddać udziały w polskiej kopalni PG Silesia i jeszcze umorzyć jej dług, wart ponad miliard zł.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:
  • dlaczego czeski miliarder chce sprzedać polską kopalnię,
  • kto może zostać jej właścicielem,
  • jaką opinię na ten temat ma Ministerstwo Aktywów Państwowych.

„Prowadzenie działalności operacyjnej w PG Silesia jest ekonomicznie nieuzasadnione — napisał nam w środę Daniel Častvaj, dyrektor marketingu i komunikacji w firmie EPH, należącej do czeskiego miliardera Daniela Křetínskiego.

CO PRYWATNE, CO PAŃSTWOWE:
CO PRYWATNE, CO PAŃSTWOWE:
Daniel Krˇetínský, czeski miliarder, zrobił z PG Silesia jedną z najbardziej efektywnych kopalń w Polsce. W zeszłym roku wydobyła ponad 3 mln ton węgla przy zatrudnieniu na poziomie ok. 2 tys. osób. Tymczasem PGG, państwowy gigant, wydobyła dziesięć razy więcej, ale zatrudnia aż dwudziestokrotnie więcej pracowników.
AFP

PG Silesia to kopalnia zlokalizowana w Czechowicach-Dziedzicach, należąca do Czechów od 2010 r. Jest jedną z tylko trzech prywatnych kopalń w Polsce, jednocześnie największą z nich. Czesi zainwestowali w nią 1,5 mld zł, ale zyskowności kopalnia nie osiągnęła do dziś. Teraz chcieliby ją oddać. Za darmo?

„Większościowy udziałowiec PG Silesia nie wyklucza możliwości zaoferowania swoich udziałów w czechowickiej kopalni mniejszościowym udziałowcom — w razie zainteresowania — lub skarbowi państwa. Pod pewnymi warunkami jest gotów rozważyć możliwość częściowego lub całkowitego zwolnienia PG Silesia z obowiązku spłaty zadłużenia, co może stanowić istotny aspekt oferty” — taki komunikat wystosował wczoraj do mediów zarząd PG Silesia. W komunikacie nie pojawia się słowo „sprzedaż”.

Pracownicy piszą plan

EPH ma 39,94 proc. udziałów w PG Silesia, a powiązana z nim cypryjska spółka Braindour Development ma 61,02 proc. Pracownicy spółki mają 0,04 proc. udziałów i to ich zarząd ma na myśli, mówiąc o przekazaniu firmy mniejszościowym.

— Szukamy rozwiązania, przygotowujemy biznesplan. Napisaliśmy też pisma do ministerstw. Wszystkie rządowe strategie dla górnictwa dotyczą wyłącznie kopalń państwowych, podczas gdy tu, w Czechowicach-Dziedzicach, pracuje 1800 osób, też Polaków, którzy płacą podatki — mówi Mariola Miodońska ze Związku Zawodowego Górników w Polsce przy PG Silesia.

Pracownicy PG Silesia nie po raz pierwszy biorą sprawy w swoje ręce — odegrali aktywną rolę już w 2010 r., gdy Kompania Węglowa sprzedawała kopalnię Czechom. Właśnie wtedy pieniądze w udziały włożyli również pracownicy, zainteresowani miejscami pracy.

Rząd nie pisze, nie dzwoni

Zarząd PG Silesia podaje, że administracja rządowa na pisma i prośby o spotkanie nie odpowiada. Można usłyszeć, że listy otrzymał m.in. Jonasz Drabek, dyrektor w Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP), który od dwóch dni jest pełnomocnikiem ds. górnictwa.

— PG Silesia to firma prywatna. Jej zarząd powinien porozumieć się ze stroną społeczną i przeprowadzić skuteczną restrukturyzację — przekazał nam Karol Manys, rzecznik prasowy MAP.

PG Silesia wydobyła w 2019 r. ponad 3 mln ton węgla przy zatrudnieniu na poziomie ok. 2 tys. osób. Tymczasem PGG, największa firma węglowa w kraju, wydobyła dziesięć razy więcej, czyli 30 mln ton. Zatrudnia jednak dwudziestokrotnie więcej pracowników, bo 41 tys. Zeszły rok PGG zamknęła z 400-milionową stratą netto. W przypadku PG Silesia wiadomo jedynie, że w zeszły roku miała stratę.

„W 2018 r. spółka poniosła stratę netto w wysokości 59,5 mln zł, a wartość skumulowanych strat na dzień 31 grudnia 2018 r. wyniosła 958,7 mln zł” — czytamy w raporcie PG Silesia za 2018 r.

Wideo z miliarderem

W raporcie PG Silesia za 2018 r. podano też, że „największą część zobowiązań krótkoterminowych stanowiły zobowiązania z tytułu pożyczek wobec właścicieli (1,012 mld zł)”. To ze spłaty tej ponadmiliardowej kwoty Czesi są gotowi zrezygnować. Skąd taka determinacja?

— PG Silesia jest jedną z najbardziej efektywnych kopalń w Polsce. Jesteśmy dumni z tego sukcesu. Niestety, sytuacja w sektorze węglowym rozwinęła się niekorzystnie, co wynika m.in. ze wzrostu cen uprawnień do emisji CO 2, wzrostu kosztów wynagrodzeń w ostatnich dwóch latach, a także z nadejścia epidemii — tłumaczy Daniel Častvaj z EPH.

Jego szef, Daniel Křetínský, odbył 1 maja wideokonferencję z przedstawicielami pracowników PG Silesia.

— Właściciel zakomunikował nam, że w związku z koronawirusem całe EPH poniosło straty sięgające 30 proc. A to z zysków innych spółek z grupy finansowano naszą działalność. Teraz tych zysków nie ma, więc właściciel nie chce dłużej finansować PG Silesia. Mówił nam nawet o złożeniu wniosku o upadłość, ale stanęło w końcu na tym, że zadeklarował gotowość wsparcia kopalni do końca 2021 r. To oznacza finansowanie pensji oraz prac utrzymaniowych, ale nie nowych inwestycji. Warunkiem jest jednak obniżenie pensji o 10 proc. Teraz negocjujemy z zarządem, jak to przeprowadzić — relacjonuje Mariola Miodońska z ZZG.

Czarna polewka od Polaków

Daniel Křetínský, urodzony w 1975 r., to jeden z najbogatszych Czechów, od kilku lat niesłychanie aktywny biznesowo, głównie w Europie. Inwestuje z rozmachem w energetykę konwencjonalną, ale też w handel i media (np. we francuski „Le Monde”). Mimo epidemii oraz własnej choroby (12 marca wykryto u niego koronawirusa) nie zwalnia biznesowego tempa — w poniedziałek kupił 5 proc. akcji sieci słynnych amerykańskich domów towarowych Macy’s. W Polsce kierowane przez niego EPH starało się kiedyś o przejęcie Enei, a także elektrowni w Rybniku. Nie wyszło, a przy Rybniku Czesi dostali wręcz czarną polewkę. Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, zawetował transakcję, choć ofertę Czechów przyjął wcześniej sprzedający elektrownię francuski EdF. Rybnik kupiła potem państwowa PGE.