Przetarg na sprzedaż kopalni odbędzie się pod koniec miesiąca. Zapytanie ofertowe, poprzez spółkę zależną, złożył już CEZ.
W piątek nie odbył się zapowiadany przez Kompanię Węglową (KW) przetarg na sprzedaż kopalni Silesia z Czechowic-Dziedzic. Według Artura Kosińskiego, wiceprezesa KW, musi być przygotowany profesjonalnie. Spółka korzysta z pomocy PricewaterhouseCoopers.
— Przetarg odbędzie się pod koniec miesiąca — mówi wiceprezes.
Ponownie zanalizowano wycenę kopalni i wstępnie ustalono, że cena wywoławcza wyniesie 114 mln zł. Wygra ten, kto da więcej, zapewni tysięcznej załodze pracę oraz zainwestuje w nowe złoża. Zapowiada się ciekawa rywalizacja.
Kolejka inwestorów
KW nie ujawnia, kto ustawił się już w kolejce po zakup. Nam udało się ustalić, że otrzymała już zapytanie ofertowe od czeskiego koncernu CEZ, notowanego na giełdach w Warszawie i Pradze, a dokładnie — od jego spółki zależnej. 5 września informowaliśmy w „PB”, że koncern rozgląda się za możliwością przejęcia kopalni, bo w Czechach kończą się zapasy węgla energetycznego. Według ekspertów, wyczerpią się za 10-15 lat. Silesia ma około 200 mln ton węgla energetycznego, ale aby się do niego dostać, trzeba zainwestować co najmniej 300 mln zł, a praktycznie wybudować nowy szyb.
Do rywalizacji o zakup Silesii nie wystartuje natomiast ArcelorMittal ani czeski koncern węglowy OKD, kontrolowany przez Zdenka Bakalę. Pojawi się natomiast dwóch tajemniczych graczy: szwajcarski fundusz inwestycyjny i amerykańska firma. Pewny jest też udział brytyjskiej Gibson Group (GG).
Przetarg ma charakter otwarty. 27 września będą ogłoszone warunki uczestnictwa. Jego wyniki zatwierdzi rada nadzorcza, potem kropkę nad i postawi walne KW, czyli minister gospodarki. Zatem realny termin sfinalizowania sprzedaży Silesii to koniec roku.
Interes związków
Tak naprawdę będzie to pierwsza prawdziwa prywatyzacja kopalni, i to na wniosek związków zawodowych. Postanowiły one wziąć sprawy w swoje ręce, kiedy zarząd KW poinformował o możliwości zamknięcia kopalni z przyczyn ekonomicznych. Wydobywa ona coraz mniej węgla, a przynosi coraz większe straty. W czerwcu związkowcy podpisali wstępną umowę społeczną z potencjalnym inwestorem. Gibson Group zadeklarowała bon prywatyzacyjny (około 1 tys. zł netto), utrzymanie miejsc pracy, 100-150 mln USD inwestycji, a także zwiększenie rocznego wydobycia z 0,8 do 2 mln ton w 2013 r. Porozumienie to nie zamyka jednak drogi innym potencjalnym inwestorom, ale bez przyzwolenia związków zawodowych kupić kopalnię nie będzie łatwo.
— Chcemy spotkać się z przedstawicielami koncernu CEZ, aby porozmawiać o współpracy — sumuje Dariusz Dudek, szef Solidarności.