Czeskie browary mają czkawkę

opublikowano: 15-12-2020, 20:00

Nasi sąsiedzi z południa w pandemii rzadziej sięgają po kufle. W efekcie producenci musieli już wylać do kanału dziesiątki tysiące hektolitrów piwa.

Trzeci lockdown
Trzeci lockdown
Czeskie bary, restauracje, puby, gospody i wszelkie inne lokale gastronomiczne przez jedną trzecią tego roku nie mogły prowadzić normalnej działalności. To odbiło się nie tylko na ich finansach, ale także na sytuacji browarów. A to nie koniec, bo wkrótce zostaną zamknięte.
Adobe Stock

Czechy to kraj piwem płynący. To tam mają najwyższe na świecie przeciętne spożycie złocistego napoju per capita i największe zagęszczenie browarów. Na koniec zeszłego roku było ich łącznie 617, czyli średnio 5,8 na 100 tys. mieszkańców (w Polsce ten wskaźnik to raptem 0,83). Jednak pandemia, a jeszcze bardziej wprowadzone w związku z nią administracyjne restrykcje, mocno uderzyły w czeskie browarnictwo.

Hospoda w lockdownie

Czeski Związek Browarów i Słodowni (ČSPS) szacuje, że – w skrajnie pesymistycznym scenariuszu - produkcja zmniejszy się w tym roku nawet o 20 proc. W tej sytuacji browary zamknęłyby rok z wynikiem tylko 17,3 mln hektolitrów (w 2019 r. było to 21,6 mln hl). Przedstawiciele organizacji uważają, że stosunkowo najmniej obniżą się przychody dużych i średnich producentów, ale w przypadku małych i minibrowarów ten spadek może wynieść 30-50 proc. Co szósty z nich musi się liczyć z jeszcze większym tąpnięciem.

Nieco większym optymistą jest Jan Šuráň, prezes Czesko-Morawskiego Związku Minibrowarów (ČMSMP), który szacuje, że tegoroczny spadek produkcji sięgnie ok. 2 mln hl, czyli prawie 10 proc. Oznaczałoby, że browary uwarzą tylko około 19,5 mln hl piwa.

Powodem jest przede wszystkim administracyjne ograniczenie wyszynku. Rząd w Pradze dwukrotnie w tym roku zamknął restauracje i gospody – najpierw wiosną na około dziesięć tygodni, a potem jesienią na kolejnych prawie osiem. Na tym nie koniec, bo w najbliższy piątek (18 grudnia) zacznie się trzeci lockdown i nie wiadomo, jak długo potrwa. To potężny cios dla browarów, bo raczenie się napojem z pianką w lokalu jest ważnym elementem czeskiej kultury piwnej.

- W sumie te dwa dotychczasowe lockdowny trwał aż 122 dni, czyli jedną trzecią roku – mówi Jan Šuráň.

Browary nie były przygotowane na zamknięcie gastronomii, nie zmniejszyły na czas produkcji i część piwa musiały zutylizować. Jak mówi nam szef ČMSMP wiosną „do kanałów” wylano ok. 30 tys. hl, zaś jesienią - kolejne ok. 5 tys. hl (browarnicy najwyraźniej w większym stopniu uwzględnili restauracyjny lockdown). Pod koniec listopada czeski parlament przyjął prawo, które zdjęło z browarów obowiązek płacenia podatku akcyzowego od piwa, które musiały zutylizować. Specjaliści z ČSPS wyliczyli, że mimo to zamknięcie restauracji, barów i gospód kosztowało czeskie browary łącznie ponad 340 mln CZK (58 mln zł) tygodniowo.

OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
×
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Gorzej niż za Husáka

Według Jana Šuráňa skutkiem pandemii i administracyjnych obostrzeń będzie spadek spożycia piwa w tym roku do około 135 l na osobę. Prognozy ČSPS znowu są bardziej pesymistyczne, ponieważ organizacja uwzględnia też to, że w tym roku do Czech przyjechało znacznie mniej turystów niż zwykle. Według niej spadek może wynieść aż 20 proc., co oznacza, że spożycie per capita wyniesie raptem około 114 l (w 2019 r. było to 142 l). Ten czarny scenariusz oznaczałby powrót do poziomu z końca lat… 50. zeszłego wieku. Czesi nie straciliby jednak palmy pierwszeństwa, bo nawet przed pandemią spożycie piwa w innych krajach sięgało tylko około 100 l na głowę (prym wiodą tu Niemcy, Austriacy oraz Polacy).

Niższa sprzedaż w kraju to jedno, a spadek eksportu to drugie. Zdaniem Jana Šuráňa zagraniczna sprzedaż czeskiego piwa zmniejszy się w tym roku o około 0,5 mln hl, czyli o ok. jedną dziesiątą. W czarniejszych barwach sytuację widzi związek ČSPS, który spadek szacuje na 20-30 proc. W 2018 r. eksport piwa z Czech po raz pierwszy w historii przekroczył 5 mln hl (wyniósł 5,2 mln hl). Przewidywany przez przedstawicieli branży spadek oznaczałby, że zagraniczna sprzedaż ponownie znalazłaby się poniżej tego poziomu.

Przedstawiciele ČSPS uważają, że na razie trudno powiedzieć, kiedy czeskie browarnictwo wróci do takiego poziomu, na jakim było przed pandemią.

- To zależy od sytuacji epidemiologicznej nie tylko w samych Czechach, ale na świecie. A jak ona będzie się kształtować, nikt nie wie. Myślę, że na powrót do stanu z 2019 r. nasze browarnictwo będzie potrzebować trzech lat – mówi Jan Šuráň.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane