WARSZAWA (Reuters) - Janusz Krzyżewski z Rady Polityki Pieniężnej (RPP) uważa, że członkowie Rady raczej nie odejdą ze stanowisk jeśli Sejm podczas czwartkowego posiedzenia obniży ich płace.
Sejm ma dziś przeprowadzić głosowanie nad wnioskiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), który zaproponował, aby płace członków NBP zostały obniżone o połowę. Podobną propozycję złożyło również Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL).
Propozycja obniżki płac członków rady spotkała się z reakcją jednego z jej członków, Bogusława Grabowskiego, który określił ją mianem "zemsty albo szantażu", ponieważ RPP nie chce ugiąć się pod żądaniami polityków domagających się obniżki stóp procentowych.
Grabowski ostrzegł również, że ten, jak to określił, "atak frontalny" może przyczynić się do rezygnacji kilku członków Rady, co wzbudziło na rynku obawy, czy Polska zdoła utrzymać restrykcyjny kurs w polityce monetarnej.
"Z tego co wiem nikt z członków nie zrezygnuje w połowie kadencji" - powiedział Reuterowi Krzyżewski.
SLD proponuje, aby płace członków RPP, które wynoszą obecnie według źródeł bankowych równowartość w złotych od 6.000 do 10.000 dolarów miesięcznie, zostały obniżone o połowę. Dla porówania członkowie rady Banku Anglii zarabiają 16.000 dolarów.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))