Człowiek, dzięki któremu mniej trzęsie

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-06-15 00:00

Jeżeli ktoś zasłużył na miano człowieka gumy, to Charles Goodyear. Przez dziesięciolecia myślał tylko o jednym — jak wynaleźć gumę.

Jeżeli ktoś zasłużył na miano człowieka gumy, to Charles Goodyear. Przez dziesięciolecia myślał tylko o jednym — jak wynaleźć gumę.

Nad stworzeniem tworzywa Charles Goodyear pracował wiele lat z przerwami na kolejne pobyty w więzieniach za długi. Nawet w celi nie przerwał rozmyślań. „Któż nie zastanawia się nad elastycznością gumy, nie uwielbiając mądrości stwórcy” — pisał w celi na początku lat 30. XIX w. Rezultatem przemyśleń był pierwszy patent (nr 240) na gumę z 17 czerwca 1837 r.

Same kłopoty

Tworzywo okazało się jednak nietrwałe, a więc niemal zupełnie nieprzydatne. W wysokiej temperaturze jego guma mazała się i kleiła, a w niskiej kruszyła na kawałki. Goodyear próbował mieszać ją z różnymi składnikami, ale bez powodzenia.

Na właściwy trop trafił przypadkowo — zmieszany z siarką kauczuk wpadł do paleniska. Okazało się, że powstała substancja elastyczna i odporna na temperaturę. Jak wielu wynalazców Good- year był nieco egzaltowanym romantykiem — proces stapiania kauczuku i siarki nazwał na cześć rzymskiego boga Wulkana — wulkanizacją.

Przez wiele lat trzymał odkrycie w tajemnicy. Opatentował je dopiero 15 czerwca 1844 r. Odsprzedał prawa do produkcji gumy, by mieć pieniądze na dalsze badania.

Gumowy świat

Dysponując trwałą substancją, wynalazca zaczął tworzyć gumowy świat. Wytwarzał ubrania, kałamarze, kółka do taczek i setki innych przedmiotów. Na wystawę światową w Londynie w 1851 r. stworzył gumowy dwór. Cztery lata później na wystawie w Paryżu zaprezentował w pełni gumowe wyposażenie domu (z gumową biżuterią włącznie). Paryska ekspozycja spotkała się z takim uznaniem, że otrzymał Legię Honorową. Miał problem z odebraniem odznaczenia, bo znów trafił do więzienia za długi.

Każdego centa przeznaczał na badania. Gdy w 1860 r. zmarł, zostawił po sobie 200 tys. dol. długów.

Życie po życiu

Goodyear pewnie by został zapomniany, gdyby nie Frank i Charles Seiberlingowie. W 1898 r., zakładając firmę, postanowili upamiętnić wynalazcę, na którego pomysłach chcieli zarobić. Tak powstała Goodyear Tire & Ribber Company. Im udało się zarobić — na ich oponach jeździły fordy T, a wiele dziesięcioleci później logo Goodyear lśniło na oponach księżycowych pojazdów programu Apollo.

Charles Goodyer wierzył, że guma zmieni świat i pozwoli mu wyjść z wiecznych długów. Spełniło się tylko to pierwsze.