Czwarty nie zapłaci drogo

Agnieszka Berger
opublikowano: 2004-03-05 00:00

URTiP chce zaoferować wolne częstotliwości UMTS i GSM. Czy może wyeliminować z przetargu polskich operatorów komórek? Zdaniem ekspertów, tak.

Na dzisiejszej konferencji Witold Graboś, prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), poinformuje o planach zagospodarowania wolnych częstotliwości przeznaczonych dla telefonii komórkowej GSM 1800 i UMTS. Wszystko wskazuje na to, że myśli o wprowadzeniu na polski rynek czwartego operatora komórek. Nie ma wątpliwości, że inicjatywa urzędu spotka się z protestem dotychczasowych graczy: Centertela (Idea), Polskiej Telefonii Cyfrowej (Era) i Polkomtela (Plus), którzy uważają, że nowy gracz, jeśli miałby wejść na rynek, to na takich samych warunkach finansowych, jak oni. Za licencje UMTS operatorzy mają zapłacić po 650 mln EUR.

Eksperci uważają, że czwarty operator jest w Polsce potrzebny, bo trójka dotychczasowych graczy utworzyła strukturę oligopoliczną i na rynku nie ma presji na obniżkę cen, należących do najwyższych w Europie. Wśród potencjalnych zainteresowanych najczęściej wskazuje się azjatyckiego Hutchisona, hiszpańską Telefonikę i szwajcarski SwissCom. Jednocześnie specjaliści nie mają wątpliwości, że dziś nie ma szans na to, aby nowy gracz zaryzykował wejście na nasz rynek na dawnych warunkach. Jednak ewentualny zamiar URTiP oddania licencji za darmo z pewnością zechcą pokrzyżować dotychczasowi gracze. Jeśli regulator będzie miał więcej chętnych niż zasobów, będzie musiał ogłosić przetarg. Czy można wyeliminować z niego polskich operatorów komórek? Eksperci sądzą, że tak.

— Wszystko będzie zależało od intencji regulatora. Istnieje możliwość takiego sformułowania warunków przetargu, żeby co najmniej ograniczyć możliwość udziału w nim aktualnych posiadaczy licencji UMTS i GSM oraz podmiotów z nimi powiązanych — uważa Piotr Brudnicki, prawnik specjalizujący się w prawie telekomunikacyjnym.

Andrzej Piotrowski, ekspert z Centrum im. A. Smitha, jest zdania, że kryteria można sformułować tak, żeby zamiast aukcji zorganizować „konkurs piękności”, choć i to rozwiązanie uważa za dalekie od ideału.

— Jeśli wezmą się za to urzędnicy, efekty będą fatalne — uważa Andrzej Piotrowski.