Czwarty z rzędu spadek S&P500

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2012-10-10 22:08

Amerykańskie giełdy poddały się znów przecenie. Po wtorkowych spadkach część inwestorów liczyła na odreagowanie, ale musiała przełknąć gorzką pigułkę. To już czwarty z rzędu spadek na Wall Street.

Na finiszu sesji indeks DJ IA spadał o 0,95 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 0,62 proc. zaś Nasdaq tracił 0,43 proc.

Utrzymujące się złe nastroje to przede wszystkim pokłosie obaw o sytuację w światowej gospodarce i ostatnich cięć w prognozach dokonanych przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Z opublikowanych w środę danych makro warto wspomnieć o zapasach i sprzedaży hurtowników. W sierpniu te pierwsze wzrosły zgodnie z prognozami o 0,5 proc. zaś sprzedaż zwiększyła się o 0,9 proc. przebijając oczekiwania analityków (0,5 proc.). Co istotne to pierwsza dodatnia dynamika w przypadku sprzedaży od kwietnia.

Humorów nie poprawiła handlującym publikacja tzw. Beżowej Księgi, czyli cyklicznego raportu Fed o stanie gospodarki. Władze monetarne podkreśliły, że wzrost gospodarki jest nadal skromny, i w porównaniu z sierpniem we wrześniu niewiele się zmieniło.

Pod presją strony podażowej znalazły się walory Chevronu, drugiego pod względem wielkości koncernu paliwowego w Stanach Zjednoczonych. Koncern zasmucił inwestorów wiadomością, że w trzecim kwartale spadły jego zyski. Wśród przyczyn producent wymienił obniżenie produkcji, spadek cen surowca i słabość rynku paliwowego w USA.

Zniżkował również kurs papierów Cummins. Producent silników zapowiedział duże prawdopodobieństwo redukcji przynajmniej 1500 etatów do końca tego roku. Na dodatek obniżył prognozę przychodów i zysków.

Cieszyć się za to mogli posiadacze akcji FedEx, drugiego obok UPS lidera rynku kurierskiego. Firma zadeklarowała, że w ciągu trzech lat chce zwiększyć zysk o 1,7 mld USD. Pomóc ma w tym redukcja kosztów i zmiany w ofercie uwzględniające zapotrzebowanie klientów na tańsze dostawy nocne.

Ponad 8-proc. zwyżką kursu mogły cieszyć się papiery Yum!Brands. Właściciel sieci restauracyjnych Taco Bell i KFC pochwalił się 23-proc. wzrostem zysku netto w minionym kwartale po tym jak zwiększyła się sprzedaż w USA i Chinach.