— Proszę tu podłączyć swój dyktafon. To nasz prąd — zaprasza z dumą Wiesław Chmielowicz,
prezes Energetyki Cieplnej Opolszczyzny.
Widząc moje zdziwienie, tłumaczy, że dawno już minęły czasy, gdy przedsiębiorstwo mogło sobie pozwolić tylko na jeden produkt —ciepło. Bo jedynie w tym celu powołano w 1969 roku MPEC. Zadaniem Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej było ogrzewanie części Opola. W czasach gdy gorące kaloryfery były dobrem socjalnym, firma zatrudniała ponad 2 tysiące osób, głównie pracowników sezonowych (dziś 671). Ogrzewanie docierało do kolejnych miast, więc firmę przekształcono w Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.
— Silne wówczas były głosy, żeby zamiast wprowadzać nowe technologie i szukać oszczędności, dołączać kolejne węzły, zwiększać moc. Inwestycje w unowocześnianie zakładów rozpoczęliśmy dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych — wspomina Wiesław Chmielowicz.
Decyzje podjęto po wizytach w ciepłowniach w Europie Zachodniej. W 1998 roku przedsiębiorstwo zmieniło nazwę na Energetyka Cieplna Opolszczyzny (ECO), wyemitowało akcje, których właścicielami są dzisiaj gmina Opole (53 proc.), E. DIS Energia (45 proc.) oraz gminy Brzeg, Grodków i Głuchołazy.
W siedmiu województwach
— Naszym podstawowym celem jest wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż ciepła. Aby jednak przedsiębiorstwo odnosiło coraz większe korzyści finansowe, musieliśmy zróżnicować usługi. Stąd produkcja energii elektrycznej — tłumaczy prezes.
Od początku 2005 roku ECO dostarcza prąd do Cementowni Odra z pominięciem pośrednictwa spółki dystrybucyjnej. Nadwyżki energii elektrycznej odbiera EnergiaPro Koncern Energetyczny.
— Znajdujemy coraz to nowe pola działalności. To wynik systemu motywacyjnego naszych pracowników. Z jednej strony, stawiamy na szkolenia, wielu kończy studia podyplomowe, z drugiej — zachęcamy do aktywności. Tak było z naszym laboratorium. Utrzymanie go było kosztowne, wówczas inżynierowie, którym groziło zwolnienie, znaleźli sposób, aby wykorzystać sprzęt i przynieść firmie dochód. Zaczęli przeprowadzać pomiary hałasu na drogach krajowych i autostradach. Dzisiaj ci ludzie należą do grupy najlepiej zarabiających — mówi Wiesław Chmielowicz.
Przedsiębiorstwo swoim zasięgiem obejmuje województwa zachodniej Polski.
— Jedną z większych inwestycji było zakupienie PEC w Zielonej Górze. Przejęliśmy 217-osobową załogę. Prawdziwym wyzwaniem było dostosowanie tamtejszych obiektów do naszych standardów —twierdzi prezes.
Przedsiębiorstwo chętnie zawiera umowy o dostarczanie ciepła z jednostkami wojskowymi, m.in. w Żarach, Żaganiu, Opolu i w Pruszczu Gdańskim. Często wykonuje ekspertyzy pozwalające na efektywne wykorzystywanie dostarczonej przez siebie energii cieplnej.
— Czy to dziwne, że doradzamy naszym odbiorcom oszczędność? Jeśli nasz klient racjonalnie skorzysta z ciepła, będzie zadowolony, a my nadwyżkę sprzedamy kolejnemu odbiorcy — wyjaśnia Wiesław Chmielowicz.
Wydajniejsza technologia pozwalająca uzyskiwać sprawność powyżej 85 proc. pozwala również na oszczędności w firmie. W ubiegłym roku spalono 80 tys. ton węgla mniej.
— Dbamy o ekologię, dlatego oprócz stosowania najrozmaitszych filtrów, aby spełnić stawiane nam wymagania, zakupujemy sporo węgla w Czechach. Ma mniejszą zawartość siarki — mówi Wiesław Chmielowicz.
19 stopni wystarczy
Niestety, zdarzało się, że prezes podejmował trudne decyzje. Jak ta o odcięciu dopływu ciepła do jednego z wojskowych szpitali. Gorąca była tylko linia pomiędzy ECO a MON. Na szczęście przerwa trwała tylko dwie godziny.
— W sytuacji finansowo trudnej dla dłużnika rozkładamy płatność na raty, badamy sytuację odbiorcy, ale nie możemy dopuścić, żeby wykonana usługa pozostała bez zapłaty. Dziś to zaledwie 1 proc. transakcji — mówi Wiesław Chmielowicz.
Wchodzimy do pomieszczenia, w którym na bieżąco kontroluje się stan linii przesyłowych należących do przedsiębiorstwa. Awarie są wykrywane i usuwane, zanim odczuje je odbiorca.
— Kontaktujemy się z naszym serwisantem np. w Pruszczu Gdańskim, który błyskawicznie zjawia się na miejscu i usuwa przyczynę —pokazuje na ekrany komputerów prezes.
Mapy sieci przesyłowych obejmują obszar wielu gmin w siedmiu województwach.
— Prowadzimy rozmowy międzynarodowe, być może już wkrótce będziemy podgrzewać Rumunów. Oczywiście tamtejszymi ciepłowniami — uśmiecha się Wiesław Chmielowicz.
Nie wie, czy to jest poprawne zachowanie prezesa firmy ciepłowniczej, ale w domu utrzymuje w zimie temperaturę na poziomie 19 stopni C. Znacznie bardziej grzeje go wysiłek na basenie lub na nartach.
