W internecie znalazłem taką oto, pochodzącą z roku 1986, definicję przemysłu: „Przedmiotem działalności przemysłu jest wydobycie lub pozyskanie surowców mineralnych, roślinnych, zwierzęcych oraz przetwarzanie ich za pomocą obróbki fizycznej lub chemicznej na wyroby gotowe, służące zaspokojeniu potrzeb człowieka”. Trudno w niej odnaleźć większą część działalności firm na rynku informatycznym. Mieści ona najwyżej składanie komputerów osobistych jako ostatnią fazę „obróbki fizycznej w wyrób gotowy”. W Polsce mamy
jeszcze parę lokalnych linii montażowych pecetów. Pamiętamy też dobrze o nieuprawnionym zniszczeniu przez fiskusa fabryki JTT we Wrocławiu i osłabieniu produkcji Optimusa. Budowana jest fabryka Della w Łodzi. W tej działalności może się też częściowo mieścić składanie monitorów przez LG czy Sharp. W związku z tym można już mówić o rodzimym przemyśle komputerowym, ale dokładnie nie wiemy, jaka jest jego skala — mamy tylko szacunki.
Po dwudziestu latach warto byłoby dokonać zmian w przywołanej definicji. Wprowadziłbym do niej sformułowanie: „Przedmiotem działalności przemysłu informatycznego jest pozyskanie informacji oraz przetwarzanie ich za pomocą obróbki elektronicznej i intelektualnej na produkt lub wiedzę służącą zaspokojeniu potrzeb człowieka”. Definicja ta obejmuje zarówno wytwarzanie oprogramowania, jak i przetwarzanie informacji w wiedzę. Pozostawiając innym jej cyzelowanie, można już spróbować odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule.
Moim zdaniem, mamy już w Polsce przemysł informatyczny wytwarzający oprogramowanie w skali masowej oraz na zamówienia — jako aplikacje na potrzeby bankowości, telekomunikacji, przemysłu i administracji. W tym sektorze działa wiele firm krajowych, ale są też centra badawczo-rozwojowe firm zagranicznych. Pojawiają się już przedsiębiorstwa działające w gospodarce opartej na wiedzy. Niestety, nie dysponujemy mechanizmem oceny skali tego sektora ani nawet podstawowymi danymi statystycznymi. W pojęciu GUS takiego przemysłu… nie ma, a obserwowane są tylko parametry wyposażenia społeczeństwa w komputery oraz dostęp do internetu.
Brak źródłowych danych statystycznych uniemożliwia dyskusję o wartości i wpływie na gospodarkę produkcji informatycznej importowanej, wytwarzanej w kraju oraz eksportowanej.
I to stwierdzenie jest odpowiedzią najbardziej właściwą.
Wacław Iszkowski
prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji