Czy minister Wiechecki odpłynie? - prasa

(Marek Druś)
opublikowano: 2006-12-08 07:28

Szef resortu gospodarki morskiej Rafał Wiechecki jest najgorzej ocenianym członkiem rządu. Trafi na dywanik do premiera - zapowiada "Metro". Politycy niezadowoleni z jego pracy już mówią o dymisji.

Szef resortu gospodarki morskiej Rafał Wiechecki jest najgorzej ocenianym członkiem rządu. Trafi na dywanik do premiera - zapowiada "Metro". Politycy niezadowoleni z jego pracy już mówią o dymisji.

Premier Jarosław Kaczyński sprawdza właśnie jak poszczególne resorty wypełniają swoje zadania i wydają państwowe oraz unijne pieniądze. Ci, którzy dostaną najwięcej negatywnych ocen, na początku przyszłego roku (bo dopiero wtedy poznamy wyniki kontroli) stracą swoje stanowiska. Kto powinien się martwić? - zastanawia się dziennik.

Jak zdradzili gazecie politycy z otoczenia premiera, najgorzej mówi się o ministrze gospodarki morskiej Rafale Wiecheckim z LPR. Dlatego ten w przyszłym tygodniu jako jeden z pierwszych trafi na dywanik szefa rządu. "Są jakieś efekty, ale małe. Nie udało się panu ministrowi wiele zrobić" - potwierdza minister Przemysław Gosiewski.

Faktycznie - stwierdza gazeta. Odkąd pracuje, udało mu się uchwalić jedną ustawę - o podatku tonażowym - i jedno zarządzenie. W trakcie opracowania jest kolejna ustawa i pięć rozporządzeń.

"Trudno o spektakularne efekty w ciągu kilka miesięcy pracy" - broni się Wiechecki. "Nie boję się rozmowy z premierem. Wybronię się" - dodaje.

Trudno będzie mu się jednak obronić, skoro nawet politycy PiS krytykują ministerstwo, którym zarządza. "Właściwie to nie wiem, po co ten resort funkcjonuje" - mówi wprost poseł PiS Antoni Mężydło. "Porty morskie rozwijałyby się i bez Wiecheckiego" - uważa. Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński ma zastrzeżenia do ludzi mianowanych przez ministra na szefów urzędów morskich.

Czy to wszystko zaważy na dymisji ministra Wiecheckiego? Minister Przemysław Gosiewski tego nie wyklucza. "Ale ostateczną decyzję, kogo usunąć z rządu, podejmie premier" - zastrzega w rozmowie z "Metrem".

(PAP)