Firmy budowlane oraz deweloperskie domagają się szybkiego uchwalenia ustawy o VAT w budownictwie, która zdefiniuje politykę społeczną państwa wobec budownictwa mieszkaniowego. Bez tego z końcem 2007 r. nie będziemy mogli stosować obniżonej stawki VAT na nowe mieszkania. Ich ceny mogą wzrosnąć o kolejne 15 proc., a przecież już dziś są wysokie. Kolejna podwyżka może wywołać regres w budownictwie, gdy tymczasem na mieszkanie czeka w Polsce blisko 1,6 mln rodzin.
Definicja poprzednio zaproponowana przez resort infrastruktury była dobra, podobna do zasad obowiązujących we Włoszech, gdzie do budownictwa społecznego zalicza się wszelkie formy budownictwa mieszkaniowego, łącznie z willowym, o powierzchni mieszkalnej do 300 mkw., wraz z działką i wszystkim, co się na niej znajduje — pod warunkiem że wyposażenie nie ma charakteru luksusowego. Nie jest to nic nadzwyczajnego w Unii. Na przykład Wielka Brytania objęła budownictwo zerowym VAT, w Hiszpanii stawka minimalna od sprzedaży nowych budynków wynosi 4 proc., w Belgii — 6 proc., we Francji — 5,5 proc., a w Luksemburgu — tylko 3 proc. Warto dodać, że w krajach tych nie ma problemu mieszkanio- wego...
Ministerstwo Finansów dopatrzyło się w propozycji resortu infrastruktury „furtek” do obchodzenia przepisów, zgodnie z którymi do budownictwa społecznego można będzie zaliczyć np. domy z basenem czy kortem tenisowym. Z tego względu zablokowało zmianę ustawy, widząc w tym poważne źródło uszczuplenia swoich dochodów.
Najnowsza propozycja, którą resort skłonny jest przyjąć, to ograniczenie limitów wielkości mieszkania, umożliwiających skorzystanie z obniżonej, 7-procentowej stawki podatku. Wyniosą one dla mieszkań — 120 mkw., a dla domu — 200 mkw. Za każdy dodatkowy metr VAT wyniesie 22 proc. Takie rozwiązanie zapewne nie zrujnuje rynku mieszkaniowego, można mieć jednak wątpliwości, czy różnicowanie powierzchni objętej ulgą będzie zgodne z konstytucją.
Już dziś w cenie każdego metra kwadratowego mieszkania zawiera się łącznie blisko 40-50 proc. podatków. Polska ma najgorszą w Unii sytuację mieszkaniową — najmniej mieszkań na 1 tys. obywateli, najwięcej osób na jedno mieszkanie i najmniejszą średnią powierzchnię mieszkania. Ograniczenia w objęciu obniżoną stawką sprzedaży nowych mieszkań i domów zamiast sprzyjać poprawie standardów ży- cia w Polsce, spowodują zakon-serwowanie tej niekorzystnej sytuacji.
Ponadto nasuwają się wątpliwości, czy wobec trudnej sytuacji mieszkaniowej w kraju powinniśmy przyjmować bardziej restrykcyjną definicję budownictwa społecznego. Szersza mogłaby spowodować szybszy rozwój tej branży. Powstałoby wówczas więcej mieszkań, co w efekcie mogłoby zahamować niekontrolowany wzrost cen na rynku mieszkaniowym.
Andrzej Malinowski
prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich