Czy państwo dobrobytu dusi przedsiębiorczość

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2026-10-13 17:34

W Polsce odsetek osób skłonnych do zakładania firmy jest najniższy na świecie. Niektórzy stawiają hipotezę, że to efekt przedwczesnej rozbudowy państwa dobrobytu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Gdy jest mowa o sukcesach rozwojowych Polski, bardzo często jako wyjaśnienie podaje się wyjątkową przedsiębiorczość Polaków. Jeżeli rzeczywiście to jest przyczyna, to pod tym względem mamy się coraz gorzej. Międzynarodowe badanie Global Entrepreneurship Report, prowadzone od ponad ćwierć wieku z inicjatywy m.in. London Business School, pokazuje, że Polacy są najmniej skłonnym do przedsiębiorczości społeczeństwem spośród 48 badanych państw i ta skłonność w ostatniej dekadzie bardzo spadła.

Tylko 3 proc. osób w Polsce wyraża chęć założenia własnej firmy — wynika z badania, za które w Polsce odpowiada PARP. Dla porównania, w innych krajach europejskich jest to 14 proc., a średnio w krajach rozwiniętych 20 proc. Co ciekawsze, ten odsetek w Polsce jeszcze na początku ubiegłej dekady był prawie ośmiokrotnie wyższy niż obecnie. Do tego dochodzą inne interesujące zmiany. Coraz gorzej postrzega się u nas przedsiębiorców, coraz rzadziej wskazuje, że media mówią o nich w pozytywny sposób.

Co się dzieje? Jak wyjaśnić te negatywne trendy?

Jedna odpowiedź może być taka, że jest to najzwyczajniej w świecie symptom poprawy warunków życia. Ludzie nie są przymuszani do prowadzenia działalności gospodarczej warunkami rynkowymi, ponieważ mogą znaleźć godną pracę. Polska należy dziś do krajów o najniższym bezrobociu w Unii Europejskiej, mając jeden z najwyższych wskaźników wzrostu wynagrodzeń.

Ale do napisania tego tekstu zainspirowała mnie inna hipoteza. Postawił ją Zbigniew Jagiełło, były prezes PKO BP, a obecnie członek rad nadzorczych m.in. Blika czy Asseco. Postawił na LinkedInie pytanie, czy spadek postaw przedsiębiorczych nie wynika ze spłaszczania dochodów przez hojne transfery społeczne.

„Dalsze spłaszczanie dochodów bez wzmacniania bodźców może dać nam społeczeństwo równe, ale mniej dynamiczne. Polityka publiczna powinna łączyć rozsądną spójność z konkurencyjnymi regułami gry dla tych, którzy tworzą wartość. Inaczej festiwal obietnic przyniesie krótkoterminowy poklask i długoterminowe osłabienie wzrostu. Dlatego pytam: jaki poziom Giniego [wskaźnika mierzącego nierówności dochodowe — przyp. red.] jest dobry dla Polski na obecnym etapie rozwoju?” — pyta Zbigniew Jagiełło.

Na to, że państwo dobrobytu może dusić postawy przedsiębiorcze, może wskazywać kilka poszlak. Przede wszystkim w globalnym rankingu przedsiębiorczości państwa europejskie cechujące się wyjątkowym zasięgiem transferów społecznych generalnie są na dnie — zajmują 17 z 20 ostatnich miejsc. Ponadto nawet wśród państw europejskich te z wyższym wskaźnikiem nierówności społecznych, średnio rzecz biorąc, cechują się wyższym odsetkiem ludzi prowadzących młode firmy. I można dodać, że w Polsce największy spadek postaw przedsiębiorczych nastąpił w okresie rozbudowy świadczeń społecznych, czyli w latach 2016-17.

Co więcej, wśród państw europejskich postawy przedsiębiorcze są znacznie bardziej skorelowane ze wskaźnikiem nierówności niż ze wskaźnikiem bezrobocia.

Ale to są tylko poszlaki, a nie dowody. Sherlock Holmes nie udowodniłby na ich podstawie zbyt wiele przed ławą przysięgłych.

Przedsiębiorczość wiedziona atawistycznym strachem o przeżycie nie musi mieć wiele wspólnego z prawdziwymi postawami innowacyjnymi. W badaniu Global Entrepreneurship Monitor najwyższym odsetkiem przedsiębiorczych postaw cechowała się Angola, kraj niekojarzący się z nadzwyczajnymi sukcesami gospodarczymi. Z kolei w Europie wyższe wskaźniki przedsiębiorczości mają tkwiące w stagnacji i gerontokracji Włochy niż cechująca się prężną sceną innowacji i startupów Szwecja.

Interesujące światło na ten problem rzucają badania Philippe’a Aghiona, francuskiego ekonomisty, który w 2025 r. otrzymał Nagrodę im. Alfreda Nobla. W książce „The Power of Creative Destruction” pokazywał, że innowacje są duszone przez wysokie opodatkowanie najbogatszych osób głównie z powodu blokowania napływu talentów. Więc próby wyrównywania nierówności w ten sposób mogą rzeczywiście ograniczać przedsiębiorczość i wzrost gospodarczy. Ale jednocześnie wskazuje, że ogromne znaczenie dla innowacyjności ludzi ma mobilność społeczna, czyli zmniejszanie zależności między dochodem rodziców a dochodem dzieci. Na to akurat polityka społeczna może mieć pozytywny wpływ. Ostatecznie optymalne pobudzanie innowacyjności powinno bilansować te dwa efekty: wyrównywać szanse, ale nie za cenę nadmiernych podatków.

Wróćmy do Polski. Wątpliwe, byśmy mieli w Polsce do czynienia z wypychaniem przedsiębiorczości przez wysokie podatki, bo one wysokie nie są. Jednocześnie prawdopodobne jest, że podnoszenie standardu życia osób uboższych może w długim okresie pobudzać prawdziwą innowacyjność. Nie musimy jeszcze tego widzieć w danych, bo dzieci korzystające na poprawie warunków życia jeszcze nie weszły w pełni na rynek pracy.

Ale to też są tylko poszlaki. Pytanie zadane przez Zbigniewa Jagiełłę jest warte eksploracji w miarę tego, jak budujemy państwo dobrobytu na wzór zachodnioeuropejski.