Pierwszego bankruta - bank Bear Stearns - uratowało od plajty przejęcie przez konkurencyjny JP Morgan. Jak podaje gazeta, na rynku jednak „aż huczy od spekulacji, że złe kredyty wkrótce mogą położyć na łopatki innego giganta - Merril Lynch. A według prasy bank Lehman Brothers w ostatni weekend miał pożyczyć od amerykańskiego banku centralnego setki milionów dolarów, by ratować nimi płynność finansową innych firm pożyczkowych”.
Autorzy tekstu opublikowanego we wtorkowej „Gazecie Wyborczej” zastanawiają się, czy kryzys bankowości w USA przeniesie się na grunt polski i czy polski nadzór bankowy powinien w dodatkowy sposób zabezpieczyć nasz rynek. Jak piszą, krokiem w dobrym kierunku było wprowadzenie tzw. Rekomendacji S oraz – w marcu ub.r. – innej regulacji, zobowiązującej banki do utrzymywania określonych poziomów płynności, co ma chronić je np. przed udzielaniem zbyt wielu kredytów w stosunku do posiadanych lokat.
„Sęk w tym, że pierwotnie uchwała KNB miała wejść w życie 1 stycznia 2008 r., ale na prośbę banków jej wdrożenie przełożono dopiero na koniec czerwca 2008 r.” – czytamy w gazecie.
Zdaniem cytowanego przez „Gazetę Wyborczą” Wojciecha Kwaśniaka, byłego generalnego inspektora bankowego, w świetle ostatnich wydarzeń w USA nadzór powinien przyspieszyć wdrożenie tej uchwały.