Czy unijna ocena HTA wyjdzie nam na zdrowie?

MAR
opublikowano: 25-03-2018, 22:00

Polski rząd nie zgodził się na pomysł wspólnej i zunifikowanej oceny technologii medycznych (HTA). Przedstawiciele różnią się w ocenach tej decyzji.

Komisja Europejska na wniosek Rady Europy i Parlamentu Europejskiego przyjęła wniosek w sprawie współpracy w dziedzinie oceny technologii medycznych (HTA — Health Technology Assesment). Pomysł ten, jednak zanim ostatecznie wejdzie w życie, będzie poddany szerokim konsultacjom wspólnotowym. Praca nad stanowiskiem rządu w sprawie unijnego projektu została zakończona w ubiegłymtygodniu. Prezentujący ją wiceminister — Zbigniew Król — wskazał, że wspólnotowe regulacje są nie do przyjęcia w obecnym kształcie.

— Odnosząc się do kwestii oceny technologii medycznych, stoimy na stanowisku, że należy wspierać ideę ujednolicania tego procesu. Patrząc jednak na cele szczegółowe rozporządzenia, polski rząd negatywnie ocenił propozycję projektu rozporządzenia — ocenił Zbigniew Król. Jego zdaniem, efektem przyjęcia rozporządzenia będzie otwarcie furtki do unijnej ingerencji w krajowy system refundacji leków, który jest nie tylko unikalny, ale przede wszystkim gwarantuje płatnikowi jedne z najtańszych leków w Europie.

W ocenie polskich producentów leków nowe regulacje mogą skutkować zawłaszczeniem podstawowych kompetencji państw członkowskich, jakimi jest zarządzanie usługami zdrowotnymi, opieką medyczną, a także podział przeznaczanych na nie pieniędzy. — Utrata tej wyłącznej kompetencji narodowej uniemożliwiłaby kreowanie krajowej polityki lekowej oraz racjonalne, planowane i przewidywalne wydatkowanie publicznych pieniędzy na system refundacji leków z uwzględnieniem naszych polskich uwarunkowań i interesów narodowych — wskazuje Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).

Jego zdaniem, pomysł wprowadzenia centralnej oceny technologii medycznych jest pierwszym krokiem w ograniczaniu kompetencji narodowych w kwestii podejmowania decyzji refundacyjnych. — Minister zdrowia może nie mieć argumentów merytorycznych wystarczających do obrony swoich negatywnych decyzji (z doświadczenia wiadomo, że dla polskich sądów cena nie jest najważniejsza w zakresie finansowania technologii medycznych), co będzie w prostej linii prowadzić do przekroczeń w budżecie NFZ — wskazuje Grzegorz Rychwalski. Zwraca również uwagę, że wprowadzenie w życie unijnego rozporządzenia istotnie ograniczy rolę Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) i w efekcie negatywnie odbije się na rozwoju polskiego rynku HTA. Zdaniem Infarmy, unijny projekt to właściwy krok, wspierający dostęp pacjentów do nowych technologii. — Wspólna część kliniczna oceny HTA sprawi, że proces w tym zakresie będzie przejrzysty, szybki i wiarygodny dla wszystkich krajów UE, a zarazem mniej obciążający kosztowo tak dla państw członkowskich, jak i przemysłu. Proponowane rozwiązanie może poprawić spójność, przewidywalność i dobre zarządzanie — oceniła Bogna Cichowska-Duma, dyrektor generalny Infarmy.

Zwróciła jednak uwagę, że uwspólnienie części klinicznej HTA na poziomie europejskim nie zmniejszy odpowiedzialności krajowych agencji. Ich zadaniem będzie jednak ocena ekonomiczna, ocena wpływu na budżet płatnika i przedstawianie rekomendacji dla decydentów.

— Część ekonomiczna, związana z finansowaniem technologii, powinna, zgodnie z traktatem TFUE, pozostać w gestii państw członkowskich, które bazują na ocenie wydolności finansowej swoich systemów. Również decyzje dotyczące cen i decyzji o refundacji powinny pozostać w gestii poszczególnych państw członkowskich i nie mogą być transgraniczne — przekonuje Bogna Cichowska-Duma. [MAR]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Czy unijna ocena HTA wyjdzie nam na zdrowie?