Wiele wskazuje na to, że stwierdzając niezgodność z konstytucją art. 32a ustawy o VAT trybunał sam mógł złamać ustawę zasadniczą.
24 kwietnia 2004 r. Trybunał Konstytucyjny (TK) orzekł, że niezgodny z konstytucją jest art. 32a ustawy o VAT oraz par. 48 ust. 4 pkt 2 rozporządzenia ministra finansów do tej ustawy (ramka). W ten sposób usunął z polskiego systemu prawnego jeden z największych bubli prawnych uderzających w przedsiębiorców. Jest jednak i druga strona medalu. W sentencji tego wyroku napisano, że podatnicy nie mają prawa do zwrotu pieniędzy zapłaconych na podstawie niekonstytucyjnych przepisów. Oznacza to, że broniąc interesów budżetu państwa TK złamał art. 190 ust. 4 konstytucji (ramka), mówiący o prawie podatników do żądania uchylenia decyzji indywidualnych, wydanych na podstawie aktu sprzecznego z konstytucją. Czy TK, uważany obecnie za jedyną instytucję mogącą bronić praworządności w Polsce, mógł przekroczyć kompetencje?
Wady sentencji
W wyroku TK uznał, że niezgodny z konstytucją jest par. 48 ust. 4 pkt 2 rozporządzenia, uniemożliwiający podatnikowi odliczenie VAT w sytuacji, gdy posiadane przez niego faktury nie zostały potwierdzone ich kopiami u kontrahenta. Tak samo potraktował art. 32a ustawy o VAT, zezwalający podatnikowi na sprawdzenie, czy kontrahent posiada kopie faktur, co powodowało zachowanie prawa do odliczenia VAT.
— Odczuliśmy to na własnej skórze. Trafiliśmy na nieuczciwego kontrahenta. Sprzedał nam towar, ale nie odprowadził VAT, potem zniknął. Fiskus dobrał się do nas. Naliczono nam VAT i odsetki za trzy lata. Wiem, że poszkodowane firmy nie mają szans na odzyskanie utraconych w ten sposób kwot. Tak być nie powinno — mówi Piotr Sodel, wspólnik w firmie komputerowej Eurkom.
Furtkę do dochodzenia zwrotów zamknął podatnikom TK w punkcie 3 sentencji orzeczenia:
„Niezgodność z konstytucją przepisów wskazanych w punktach 1 i 2 nie stanowi podstawy zwrotu podatku określonego w wyniku ich zastosowania”.
Co na to prof. Piotr Winczorek, jeden z najbardziej znanych polskich konstytucjonalistów?
— Nie znam dokładnie tego orzeczenia trybunału, ale w sentencji nie powinien znaleźć się zapis o braku możliwości dochodzenia zwrotu. Jeżeli już, to w uzasadnieniu do wyroku. Trybunał w sentencji może tylko stwierdzić, że dany przepis jest zgodny z konstytucją lub nie. Ewentualnie może dodać interpretację danego przepisu — mówi prof. Piotr Winczorek.
Budżet ponad wszystko
Zapytaliśmy Jerzego Szczęsnego, eksperta TK ds. orzecznictwa, co może znaleźć się w sentencji wyroku.
— Trybunał w sentencji orzeka o tym, czy dany przepis jest zgodny z konstytucją czy nie. Żadne inne elementy nie mogą tam się znaleźć. W tym przypadku trybunał uznał, że zagrożone mogą być interesy budżetu i mogłoby dojść do zachwiania finansów państwa. Przecież Naczelny Sąd Administracyjny każdorazowo zasądzałby odszkodowania na rzecz podatników. A trybunał musi też dbać o dobro publiczne, jakim jest budżet — mówi Jerzy Szczęsny.
Sentencja wyroku TK ma prawną moc ustawy i jest niepodważalna. Jednak w omawianej sprawie trybunał stając na straży budżetu złamał art. 190 ust. 4 konstytucji. Odebrał podatnikom prawo do żądania uchylenia decyzji podatkowych wydanych na podstawie przepisów sprzecznych z konstytucją. Trybunału broni Jerzy Szczęsny.
— Trybunał w tym orzeczeniu nie złamał konstytucji. Położył na szali dwa dobra. Wygrał budżet państwa. Trybunał miał do tego pełne prawo. Żądanie zwrotu kwot pobranych na podstawie niekonstytucyjnego przepisu nie jest prawem bezwzględnym — uważa Jerzy Szczęsny.