Niemiecki dom wysyłkowy domaga się likwidacji marki „She” andrychowskiej firmy.
Firma She z Andrychowa chce zachować swoją markę przynajmniej dla bielizny. Niemcy z Karstadt Quelle odebrali jej już prawo oznaczania nim logo odzieży.
She tylko przez dwa i pół roku cieszyła się ochroną swojego znaku towarowego, brzmiącego tak jak jej nazwa, którym oznaczała szyte przez siebie kostiumy kąpielowe.
Markę zarejestrowano w lutym 2003 r. dla odzieży, bielizny, apaszek, kostiumów oraz usług pasmanteryjnych i krawieckich. Sprzeciw wobec rejestracji złożył niemiecki dom wysyłkowy Karstadt Quelle, właściciel również marki „She”, chroniącej odzież, nakrycia głowy, rękawiczki i pasy.
Pojedynek rzeczników
We wrześniu zeszłego roku polski Urząd Patentowy (UP) unieważnił andrychowską markę „She”, ale tylko w części dotyczącej odzieży i usług. UP stanął na stanowisku, że bielizna i kostiumy kąpielowe to nie jest odzież, a zatem w tym zakresie nie istnieje ryzyko pomylenia przez klientów towarów pochodzących z Quelle i pochodzących z Andrychowa. Quelle nie dał jednak za wygraną i przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) w Warszawie domagał się wczoraj unieważnienia andrychowskiej marki w całości.
— W dzisiejszych czasach różnica między odzieżą wierzchnią a bielizną zaciera się. Bielizna to po prostu podtyp odzieży — przekonywał Michał Naracewicz, ubrany w nienaganny trzyczęściowy garnitur rzecznik patentowy Quelle.
— Quelle nie produkuje ani odzieży, ani bielizny. Sprzedaje ją tylko, i to wysyłkowo. Nie ma możliwości, aby klient pomylił ją z naszą, sprzedawaną w sklepach — odpowiadał Janusz Gołda, rzecznik patentowy andrychowskiej She.
— Ta marka jest nam potrzebna. Właśnie uruchamiamy nowy zakład zatrudniający 100 osób, w którym chcemy szyć bieliznę, nie kostiumy — uściślił Edmund Obiegło, właściciel She.
Formalne czy merytoryczne
Sąd starał się skierować sprawę na kwestie formalne — czy Quelle ma prawo domagać się uchylenia korzystnej dla siebie, przynajmniej częściowo, decyzji UP. Pełnomocnik niemieckiej firmy kierował jednak sprawę na kwestie merytoryczne, na rozróżnienie między bielizną a odzieżą. WSA postanowił wydać wyrok za dwa tygodnie.