WARSZAWA (Reuters) - Członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Bogusław Grabowski powiedział w wywiadzie dla poniedziałkowego Pulsu Biznesu, że rola czynników makroekonomicznych branych pod uwagę przez RPP w podejmowaniu decyzji o wysokości stóp procentowych będzie malała.
Najbliższe comiesięczne posiedzenie RPP rozpoczyna się w przyszłym tygodniu.
W podejmowaniu decyzji o poziomie stóp procentowych Rada kieruje się głównie kryterium inflacyjnym. Do ostatniej obniżki doszło w październiku i obecnie główna stopa procentowa wynosi 7,0 procent.
Grabowski uważa, że wraz ze zbliżaniem się Polski do członkostwa w Unii Europejskiej (UE) zmniejszać się będzie autonomiczność RPP w prowadzeniu polityki pieniężnej, ponieważ rynek sam dostosowuje poziom długich stóp procentowych w Polsce do poziomów europejskich.
"Waga czynników, które wcześniej były brane pod uwagę przez RPP, a więc wszystkie czynniki makroekonomiczne, będzie malała przy podejmowaniu decyzji" - powiedział Grabowski.
"A waga tego czynnika dostosowania długich stóp, aprecjacja i wpływ na inflację będzie zyskiwała na znaczeniu. Teraz polityka pieniężna będzie ograniczana właśnie przez te czynniki. Teraz polityka pieniężna będzie ograniczana właśnie poprzez te czynniki" - dodał.
Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), Leszek Balcerowicz mówił wcześniej, że poziom stóp procentowych jest odpowiedni lub niemal adekwatny do sytuacji polskiej gospodarki.
Inflacja spadła w październiku do nowego minimum 1,1 procent, co zdaniem analityków świadczy o braku presji cenowej w polskiej gospodarce i stwarza warunki do kolejnej obniżki stóp procentowych.
Zdaniem Grabowskiego, RPP będzie musiała teraz zastanowić się, czy w swoich decyzjach zacząć coraz bardziej uwzględniać proces konwergencji, wierząc w jego trwałość, czy też nie uwzględniać go, by nie dopuścić do destabilizacji gospodarki w długim okresie.
Członek RPP uważa, że tempo nominalnej konwergencji krótkich stóp procentowych zależy od wiarygodności polityki fiskalnej.
Minister finansów Grzegorz Kołodko zapowiedział w niedzielnym wywiadzie dla agencji Reuters, że na przełomie roku przedstawi program naprawy finansów publicznych.
Ponadto Grabowski uważa, że lata 2004-2005 przyniosą efekty działań NBP w ograniczeniu płynności w polskim systemie bankowym, a to będzie z kolei wymagało od NBP zmiany sposobów wpływania na sektor.
NBP będzie więc stopniowo eliminował instrumenty, które absorbowały nadpłynność, czyli obowiązkowe nieoprocentowane rezerwy oraz obligacje oprocentowane na poziomie inflacji, utrzymywane przez banki w portfelach.
"Zamiast emisji bonów pieniężnych, NBP będzie prowadził operacje typu repo, czyli zasilał system bankowy w płynność. Stopa interwencyjna zamiast być minimalną stopą rynku pieniężnego będzie maksymalną" - powiedział Grabowski w wywiadzie dla poniedziałkowego Pulsu Biznesu.
Dodał, że efekt przejścia z nadpłynności do braku płynności może spowodować chwilowe perturbacje, co nałoży się na problem realizacji kryterium inflacyjnego z Maastricht.
Kryterium to wymaga, aby kraje chcące wejść do strefy euro utrzymywały inflację na poziomie nie wyższym o więcej niż 1,5 punktu procentowego od średniej z trzech krajów, mających najniższą inflację w strefie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))