D obrze zarządzane firmy nie boją się Unii

Monika Niewinowska
27-03-2002, 00:00

Kolejna gala wręczania wyróżnień „Gazelom Biznesu” — najdynamiczniej rozwijającym się w Polsce małym i średnim firmom — odbywa się dziś w Gdańsku. Zostali na nią zaproszeni przedsiębiorcy z województw pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Wspólną cechą tych trzech województw jest bardzo dobra struktura rolnictwa i wysoki poziom bezrobocia.

Krzysztof Pawiński

prezes firmy Polska Żywność

- Polski przemysł spożywczy nie jest obecnie w najlepszej kondycji. Nie należy jednak zapominać, że ogólna sytuacja wynika z uśrednionych wyników wszystkich podmiotów w branży — tych przeciętnych, słabszych oraz lepszych. My staramy się utrzymywać w tej trzeciej grupie. Nie czekamy na cud, ale cały czas podejmujemy działania, które mają umocnić pozycję naszej firmy — rozbudowujemy sieć dystrybucji, minimalizujemy koszty, itd. Uważam, że jest to jedyna metoda, aby przygotować się do tego, co czeka nas w najbliższej przyszłości, czyli wejścia Polski do UE. Unia jest bowiem zagrożeniem dla słabych, ale wielką szansą dla silnych i dobrze zorganizowanych firm. Wszyscy nasi najwięksi konkurenci są już w Polsce obecni, a mimo to dobrze sobie radzimy. To zaś, że nie ma nas na rynkach unijnych, nie wynika z tego, że nasze produkty są zbyt mało atrakcyjne, ale z rozmyślnego stosowania przez UE barier administracyjnych. Przykładem jest choćby 12-procentowe cło dla polskich eksporterów cappuccino, wprowadzone, gdy zauważono, że polskie firmy mogłyby stać się zagrożeniem dla unijnych producentów. Takie wydarzenia utwierdzają mnie jednak w przekonaniu, że jak najszybsze przystąpienie Polski do UE jest konieczne.

Stanisław Dębicki

prezes firmy Baltona

- Baltona ma ponad pięćdziesięcioletnie doświadczenie w prowadzeniu handlu międzynarodowego. W latach 1946-89 rozwój firmy opierał się na szerokim zakresie usług, opartych między innymi na monopolu w zakresie zaopatrywania statków zawijających do polskich portów, uprawnieniach do sprzedaży za dewizy oraz wykonywaniu funkcji centrali handlu zagranicznego. Początek lat 90. był dla nas bardzo trudny — nie byliśmy wówczas przygotowani do ostrej walki konkurencyjnej. Jednak, dzięki przeprowadzeniu przez nowy zarząd spółki radykalnego planu naprawczego, udało nam się odbudować zachwianą pozycję na rynku. Monitorujemy to, co się dzieje na rynku, dostosowując się do jego potrzeb. Dzisiaj Baltona to przede wszystkim handel wolnocłowy na lotniskach, zaopatrzenie samolotów, statków, jednostek dyplomatycznych i usługi związane z gospodarką morską i ruchem granicznym. Priorytetowym zadaniem jest dla nas przygotowanie się do wejścia Polski w struktury UE. Szacujemy, iż skutkiem otwarcia granic może być zmniejszenie obrotów w handlu wolnocłowym o około 30 proc. Poszukujemy więc nowych nisz rynkowych, prowadząc jednocześnie szeroko zakrojone prace nad przygotowaniem do nowych inwestycji.

Grzegorz Brodziak

członek zarządu firmy Polandor

- Cechą charakterystyczną województwa pomorskiego jest występowanie licznych gospodarstw popegeerowskich. Stwarza to możliwość budowania na ich bazie nowoczesnych, wielkopowierzchniowych przedsiębiorstw rolnych. W taki sposób powstała również nasza firma. Jednak Polandor jest spółką o większościowym zagranicznym udziale własnościowym. Duńskie zaplecze kapitałowe oraz ułatwiony dostęp do know-how, stosowanego w krajach UE, były istotnymi czynnikami wpływającymi na osiągnięcie dzisiejszego sukcesu. Rolnictwo jest bardzo kapitałochłonne i cechuje się bardzo długim okresem zwrotu inwestycji. Drogie kredyty oraz brak stabilności gospodarczej są podstawowymi przyczynami niepowodzenia polskich rolników. Z reguły nie stać ich niestety na przeczekanie kilku pierwszych, najtrudniejszych lat działalności. Jako przedsiębiorstwo zagraniczne, prowadzące działalność rolniczą w Polsce, podchodzimy do integracji z Unią z dużym spokojem. Sądzę, że wbrew powszechnym obawom, nasi duńscy właściciele nie są aż tak bardzo zainteresowani zakupem polskich gruntów. Polska ziemia jest tylko pozornie tańsza od unijnej. Tam wysoka cena hektara wynika z ogromnych kwot dopłat budżetowych, które można otrzymać będąc jego właścicielem.

Wiesław Jagielski

wiceprezes firmy Agrolok

- Jako przedsiębiorstwo świadczące różnego rodzaju usługi dla gospodarstw rolnych mamy bezpośrednią możliwość śledzenia zmian zachodzących w tej gałęzi polskiej gospodarki. Największą bolączką polskiego rolnictwa jest niska rentowność produkcji połączona z utrudnionym dostępem do drogiego kapitału. Ostatnio można obserwować próby przekonywania opinii publicznej o nieudolności polskiego rolnictwa, podając przykłady zagranicznych firm, prowadzących działalność rolniczą na terenie naszego kraju. Nie wspomina się jednak o tym, że firmy te przyszły do nas mając zaplecze kapitałowe. Również te firmy, w ciągu pierwszych kilku lat, nie przynoszą zysków. Polski rolnik nigdy nie miał warunków do zgromadzenia znacznego kapitału, one mogą sobie pozwolić na przeczekanie pierwszych, deficytowych lat działalności. Jednak nie dopuszczam myśli o możliwości wyparcia polskiego rolnictwa przez firmy zagraniczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / D obrze zarządzane firmy nie boją się Unii