Dajcie mi spokój

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-09-07 00:00

Czy oczyszczona z zarzutów była wicepremier wróci do gry? Premier kusi miejscem w rządzie, eksperci odradzają.

Wróci, nie wróci. Na dwoje babka wróżyła. Czy Zyta Gilowska, uznana za żelazną damę polskiej finansjery, po oczyszczeniu z zarzutu o fałszywe oświadczenie lustracyjne, który miał ją wyeliminować z polityki, powróci do gry? Premier Jarosław Kaczyński obiecuje jej stanowisko wicepremiera i ministra finansów. Cóż, Zyta Gilowska uznawana jest za gwaranta rozsądku w gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi, a taki wizerunek może się przydać w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych.

— Dajcie spokój — komentuje premierowską ofertę zainteresowana.

Musztarda po obiedzie

Choć to już nie pierwsza propozycja, jaką złożono Zycie Gilowskiej (były premier Kazimierz Marcinkiewicz mówił o stanowisku wicepremiera bez teki odpowiedzialnego za resorty gospodarcze), to jednak tym razem eksperci są raczej pesymistami.

— A po cóż ona miałaby w ogóle wracać? Po to, by autoryzować zmiany, które pod jej nieobecność przeforsował Jarosław Kaczyński — zastanawia się Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Dodaje, że z jej pomysłów uzdrawiających finanse publiczne zostały praktycznie zgliszcza.

— Nie ma redukcji pozapłacowych kosztów pracy, reformy finansów, nie ma nawet konsolidacji. W tej sytuacji nie widzę żadnego uzasadnienia do powrotu — uważa Janusz Jankowiak.

Dla Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha pozytywna decyzja pani premier nie miałaby większego znaczenia.

— To nie rząd autorski. Decyzje podejmuje premier i rząd, niewiele więc zależy od pojedynczego ministra — mówi Andrzej Sadowski.

Jedni za, drudzy przeciw

Sceptyczna jest także część przedsiębiorców.

— Do Zyty Gilowskiej na stanowisku ministra finansów mieliśmy spore zastrzeżenia, głównie związane z dialogiem społecznym. Największe dotyczą podejmowania decyzji bez konsultacji ze środowiskiem gospodarczym — żali się Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Jego zdaniem, minister finansów nie powinien piastować funkcji wicepremiera. To by źle wróżyło rozwojowi gospodarczemu, który byłby kształtowany tylko z perspektywy problemów budżetowych.

Co ciekawe, opozycja docenia panią minister.

— Zyta Gilowska była gwarantem prawdziwej reformy finansów publicznych, naprawy państwa i obniżania podatków. Jej pozytywna decyzja uspokoiłaby rynki finansowe i dała nadzieję inwestorom, że podatki i koszty pracy mogłyby ulec obniżeniu — mówi Zbigniew Chlebowski, poseł Platformy Obywatelskiej.