Dajmy im właścicieli

Anna Bytniewska
opublikowano: 2005-04-04 00:00

Według Aleksandra Grada, konsolidacja firm powinna wynikać z decyzji biznesowych. Nie politycznych. Inaczej będzie drogą donikąd.

„Puls Biznesu”: Czy debiut giełdowy Zakładów Azotowych Puławy i Zakładów Chemicznych Police jest właściwą drogą pozyskania kapitału na dalszy rozwój?

Aleksander Grad: Zakłady z branży WSCh od wielu lat nie mogą zrealizować żadnych z przyjmowanych dotąd ścieżek prywatyzacyjnych. Gdy była koniunktura, to zwalniano proces prywatyzacyjny. Gdy była dekoniunktura, trudno było znaleźć inwestora dla spółek w dużych kłopotach finansowych. Teraz to ostatni dzwonek, aby je prywatyzować... Pozyskiwanie kapitału na rozwój z oferty publicznej nie jest złe. Pytanie jest inne — czy firmy są atrakcyjne dla przyszłych nabywców akcji? Czy są zrestrukturyzowane? Czy wprowadziły dobre standardy zarządzania, mają pomysł na rozwój i utrzymanie się na rynku oraz na dalsze jego zdobywanie? Tu jestem bardzo ostrożny w pozytywnych odpowiedziach. Przypomnę, że Puławy mają za sobą nieudany debiut giełdowy. Czy teraz spółki trafią na dobry czas na giełdzie? Zobaczymy.

Czy Platforma Obywatelska gotowa jest podtrzymać plany obecnego rządu, dotyczące upublicznienia tych spółek, czy też ma inny pomysł na pozyskanie inwestorów?

Ostatnie lata pokazały, że trudno znaleźć jednego inwestora strategicznego dla tego typu firm. Upublicznienia spółek i sprzedaży akcji na giełdzie nie zaliczam do prywatyzacji. Chyba jednak nie ma dziś dla nich alternatywy. Inwestorów branżowych za bardzo nie widać.

Czy wniesienie do Nafty Polskiej akcji Tarnowa, Kędzierzyna, Organiki Sarzyny i bydgoskiego Zachemu — spółek w 100 proc. należących do skarbu państwa — ma sens? Może lepszym rozwiązaniem byłaby prywatyzacja tych firm bezpośrednio przez skarb państwa?

Wniesienie akcji tych firm do Nafty argumentowano m.in. tym, że przyspieszy to wszelkie procesy prywatyzacji i restrukturyzacji. Nic takiego się nie stało. Wręcz odwrotnie. Wydłużył się proces decyzyjny. Te ciągłe zmiany planów konsolidacji, prywatyzacji, restrukturyzacji skompromitowały cały proces i dzisiaj czas gra na niekorzyść spółek. Brak decyzji ministra skarbu trzy lata temu teraz się mści. Gdyby wtedy zdecydował się na określoną ścieżkę prywatyzacyjną, te zakłady miałyby za sobą obecne kłopoty.

Jak ugrupowanie, które pan reprezentuje, podchodzi do kwestii konsolidacji firm? Czy jest to właściwa droga budowania potencjału i wartości podmiotów gospodarczych?

Wiara, że jeśli skonsoliduje się podmioty mające kłopoty finansowe i kłopoty na rynku, to tych problemów nie będzie, jest złudna. Na szczęście konsolidacji według nowego programu praktycznie już się nie rozważa. Konsolidacja wynikająca ze świadomych decyzji biznesowych, rynkowych często jest bardzo potrzebna. Ale jeśli to decyzja polityczna, jest drogą donikąd. Jeżeli zakłady w Polsce uznają, że powinny połączyć swe siły, aby obniżyć koszty, konkurować z potentatami światowymi, to niech to zrobią. Ale o tym muszą zdecydować spółki, a nie politycy czy urzędnicy.

Czy skarb państwa powinien zachować docelowo kontrolę nad kluczowymi chemicznymi producentami?

Dotychczasowa stuprocentowa kontrola skarbu państwa nad spółkami źle się dla nich skończyła. Niech mają „prawdziwych” właścicieli. Oni lepiej zadbają o te spółki niż skarb państwa.

Aleksander Grad, poseł na Sejm RP, członek Komisji Skarbu Państwa