Spadek inflacji do rekordowo niskiego poziomu 1,3 proc. jest bodaj największym sukcesem gospodarczym Polski ostatniego roku. Za walkę z inflacją w naszym kraju odpowiada Rada Polityki Pieniężnej, na której czele stoi Leszek Balcerowicz, prezes NBP. Jednak wystawienie bardzo dobrej oceny profesorowi nie przyszło mi łatwo.
RPP popełnia błędy. To oczywiście żaden grzech, zwłaszcza w przypadku instytucji o tak krótkim stażu, która podejmuje decyzje kształtujące parametry gospodarcze w dłuższej perspektywie. Zdarzało się jednak radzie zbyt często mylić. Najbardziej dobitnym przykładem jest spóźnienie początku procesu obniżania stóp procentowych — RPP nie przewidziała, że zbiegną się czynniki antyinflacyjne. Efekt jest taki, że dziś inflacja jest rekordowo niska — także w skali międzynarodowej — a stopy wciąż relatywnie wysokie. Pamiętać jednak trzeba, że po pierwsze, nie wszystko się da przewidzieć, a po drugie, Leszek Balcerowicz na każdym posiedzeniu rady głosował za obniżką. Do tablicy trzeba by więc wezwać hamulcowych procesu obniżania stóp.
Prezes Balcerowicz zasłużył sobie także na wysoką ocenę ze względu na postawę w podgrzewanym przez koalicję rządową konflikcie rządu z RPP, który zdominował poprzedni rok szkolny. Z jednej strony szef RPP nie dał się sprowokować i podejmował decyzje właściwe (lub przynajmniej właściwie głosował), z drugiej zaś — bronił konstytucyjnej niezawisłości banku centralnego i nie ugiął się pod falą demagogii. Może cała kampania nie przysporzyła profesorowi zwolenników wśród obywateli, ale pozwoliła wrócić publicznym instytucjom do normalności.
Oby w tej atmosferze prezes NBP zasłużył na jak najlepszą ocenę pod koniec roku szkolnego — przed nim wszak trudne zadanie stabilizowania inflacji na niskim poziomie. W Polsce jeszcze nikt tego nie robił. Ale jeśli komuś ma się udać, to właśnie Leszkowi Balcerowiczowi.