Daleka droga do Near Field Communication

opublikowano: 12-03-2012, 15:56

Nie udało nam się zbudować drugiej Japonii, ale Japończycy mogą zazdrościć nam tak rozwiniętego rynku płatności zbliżeniowych. Czy ten potencjał się nie zmarnuje?

 

Pierwszy raz udało nam się prześcignąć technologicznie resztę świata. W płatnościach zbliżeniowych bijemy Brytyjczyków na głowę, ale to tam ściągają Google i Samsung. Dlaczego?

Project Oscar – tak nazywa się porozumienie Everything Everywhere, Telefonica i Vodafone na Wyspach Brytyjskich zawiązany w celu utworzenia jednej platformy do tworzenia wspólnymi siłami elektronicznego portfela. Podobny alians działa już w Holandii (Sixpack, grupujący banki i operatorów, który ma rozpocząć działalność od 2013 r.) oraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie właściwie działają dwie koalicje: ISIS (AT&T, T-Mobile, Verizon Wireless w partnerstwie z amerykańskim Barclaysem) oraz Google do spółki ze Sprintem.

To właśnie internetowy gigant wraz ze swoim Google Walletem sprawił, że brytyjscy operatorzy mocniej zwarli szeregi. Niedawno Google zapowiedział, ze drugim rynkiem poza Stanami Zjednoczonymi, gdzie wejdzie ze swoim portfelem są Wyspy Brytyjskie.

Project Oscar wystartuje dopiero za jakiś czas. Na razie uczestnicy projektu zgłosili go właśnie Brukseli do akceptacji.

Na Wyspach dużo się dzieje i będzie się działo w tym roku na rynku płatności mobilnych. Przed tygodniem Visa i Samsung pokazały oficjalnie nowego smartfona koreańskiego producenta Galaxy S3, obsługujący płatności zbliżeniowe. Będzie to pierwszy telefon, który bez wstydu będzie można wyciągnąć i zapłacić zbliżeniowo, bez żadnych nakładek, jak to jest w przypadku iphona.

Działo się na Wyspach zanim galaktyczny aparat Samsunga został wreszcie pokazany. Na początku tego roku Starbucks uruchomił w Londynie swój własny system płatności NFC, działający tylko w jego kawiarniach. Wystarczy ściągnąć na komórkę odpowiednią aplikację, żeby zapłacić za kawę i muffina.

Niedługo potem Google zapowiedział, że odbój Europy zacznie od Wysp. Nie minęło dużo czasu a Vodafone i Visa ogłosiły partnerstwo strategiczne w pracach nad płatnościami mobilnymi. Teraz do tego doszedł Project Oscar.

Wyścig już się zaczął pomimo, że nie bardzo jest gdzie biegać. Na Wyspach Brytyjskich działa wprawdzie 50 tys. terminali akceptujących płatności zbliżeniowe, to prawie tyle co w Polsce, tyle, że Brytyjczycy mają aż 1 mln POS-ów i liczba urządzeń NFC gnie w tej masie. U nas zbliżeniowo można płacić co czwartym terminalu. To prawda, że sieć jest znacznie rzadsza, jednak bijemy Brytyjczyków na głowę pod względem liczby transakcji zbliżeniowych. W Polsce karty zbliżeniowe stały się już standardem rynkowym i coraz chętnie nimi płacimy. W 2011 r. agenci rozliczeniowi naliczyli 3 mln transakcji tymi kartami. Na Wyspach było ich tylko kilkaset tysięcy.

Polska, po Turcji, jest najszybciej rozwijającym się rynkiem płatności zbliżeniowych w Europie, a może i na świecie.

A mimo to właśnie na Wyspach szykuje się pierwsze poważne starcie na rodzącym się dopiero rynku płatności mobilnych. Trudno dziwić się, że Samsung wybrał Olimpiadę w Londynie na debiut Galaxy S3, a nie Euro 2012, bo portfele Brytyjczyków są znacznie zasobniejsze niż nasze.

Zrozumiałe. Szkoda tylko, że na naszym krajowym rynku, nasi lokalni gracze nie potrafią wykorzystać szans jakie stwarza rozwijająca się w szybkim tempie infrastruktura. Dwa lata temu powstał zespół roboczy z udziałem Mastercarda, spiritus movens przedsięwzięcia, sześciu banków i trzech operatorów do opracowania standardu płatności mobilnych, platformy, do której każdy nowy gracz mógłby na takich samych warunkach przystąpić. Co jakiś czas pojawiały się informacje, że konsensus już jest na wyciągnięcie ręki. I nic. Nie jest tak, że nic się nie dzieje. Dwa banki już dawno przeprowadziły testy płatności NFC z użyciem komórek: BZ WBK i Inteligo (PKO BP) . Obecnie trwają pilotaże w Śląskim oraz mBanku. Każdy jednak sprawdza nową technologię na własną rękę w ramach osobnych porozumień z poszczególnymi operatorami.

O zespole, który miał wypracować jeden standard ani widu ani słychu. Według jednych informacji, uczestnikom nie udało się dogadać, bo sprawa rozbiła się, a jakże, o pieniądze. Operatorzy uważają, że to oni więcej dorzucają do nowego biznesu, bo to oni zajmują się dystrybucją telefonów, na których karty SIM będą wgrywane informacje finansowe klienta. W kolei banki specjalnie telekomom płacić nie chcą, bo, przynajmniej na razie, z NFC wielkich zysków nie będą miały. Wszystko na co można liczyć, to wpływy z interchange od płatności zbliżeniowych, które prawdopodobnie z czasem się kurczyć.

Na rynku mówi się, że operatorzy chcą 4 euro rocznie za dzierżawę miejsca na karcie SIM i „udostępnienie” klienta. 16 zł to nie majątek, ale banki muszą jakoś pokryć te koszty. Raczej na klientów ich nie przerzucą, bo raczej nie będą oni chcieli płacić za kartę płatniczą w komórce, skoro zwykła, tradycyjna nie kosztuje ich nic, albo symboliczne pieniądze.

Na razie modelu biznesowego nie udało się pospinać. Jakiś udział w tym ma Urząd Ochrony i Konkurencji, który podobno zaczął węszyć wokół zespołu roboczego, wietrząc potencją zmowę rynkową…

 

 

To jednak wersja wydarzeń. Druga jest taka, że prace rzeczywiście przedłużają się, ale jeden z operatorów, T-Mobile, już testuje technologię, obsługującą nowy system, Orange ma zacząć próby drugiej połowie roku. Polkomtel również później dołączy do zespołu. Na przeszkodzie w utworzeniu nowego standardu stoją podobno przepisy, wymagające uzyskania zgód od nadzoru finansowego.

Niezależnie od powodów czas mija, a platforma do obsługi płatności NFC jeszcze nie powstała. I nie wiadomo czy powstanie. W grupie roboczej nie ma m.in. PKO BP, który, jak wynika z nieoficjalnych informacji pracuje nad własnym rozwiązaniem bez oglądania się na resztę. Bo i po co? Ma potężną bazę klientów, którym od dwóch lat wydaje taśmowo karty zbliżeniowe, ma agenta rozliczeniowego w grupie, jedyne czego mu brakuje to systemu do pospinania całości, ale to żaden problem, żeby go kupić. Z tego co udało mi się dowiedzieć, bank ma „holistyczne” spojrzenie na NFC i chce, żeby komórką można było płacić w sklepie, za parking, kartę miejską i używać jako karty dostępowej do biura. Co ciekawe, PKO BP skłania się raczej do tezy, że bardziej perspektywiczna jest technologia aplikacyjna, czyli rozwiązanie forsowane przez Google (czy Pay Pal), polegające na tym, że użytkownik komórki ściąga na telefon aplikację do obsługi płatności. W Polsce i w ogóle w Europie na razie górą jest stronnictwo „simo centryczne” i jak łatwo się domyśleć, ton nadają mu operatorzy. Takie ustawienie biznesu daje im pełną kontrolę nad tym kto i jakie informacje chciałby na karcie zapisać.

 

Problem z NFC polega na tym, że nie wystarczy sama infrastruktura do płatności zbliżeniowych w sklepach, potrzebne są też telefony działające w tej technologii. Na razie niewiele jest takich aparatów, ale systematycznie ich przybywa. W drugiej połowie roku spodziewany jest wysyp tych urządzeń. Sporo może namieszać na rynku wejście Samsunga Galaxy S3, bo to smartfon z prawdziwego zdarzenia, w przeciwieństwie np. do Motoroli używanych przez Google, choć internetowy gigant sporo inwestuje w rozwój tych telefonów. Prawdziwy przełom nastąpi, kiedy do gry włączy się Apple z Iphonem. Kiedy to się jednak nastąpi? Już „czwórka” miała mieć antenkę NFC, potem 4s. Na razie jest tylko nieporęczna nakładka do płatności zbliżeniowych.

Inna sprawa, to czy kiedy telefony pojawią się na rynku klienci rzucą się po nie tak ochoczo, jak wyobrażają sobie entuzjaści płatności zbliżeniowych? Nie mam wątpliwości, że przyszłość usług bankowych należy do bankowości mobilnej, do których NFC jest pierwszym krokiem, ale pewnie minął lata zanim tak się stanie. Z ostatnich badań Harrisa Interactive wynika, że tylko jedna czwarta użytkowników smartfonów w USA skłonnych byłoby wrzucić kartę płatniczą, albo kredytową do elektronicznego portfela.

 

ps. zdjęcia pochodzą z prezentacji Janusza Diemko, prezesa First Data Polska, pokazanej podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane