Zaprezentowane przed rozpoczęciem środowej sesji za oceanem dane makro sugerowały, że przebieg notowań nie będzie spokojny. Jak się okazało, obawy były uzasadnione choć przez długi czas tradycyjne blue chipy utrzymywały się w większości przypadków nad kreską.
Gorzej było na rynku technologicznym. Pod koniec sesji doszło jednak do ataku strony podażowej, która i Wall Street mocno zdołowała. Ostatecznie indeks Dow Jones stracił 0,5 proc., zaś Nasdaq Composite zmniejszył swoją wartość o 1,03 proc.
Najnowsze dane o kondycji największej gospodarki świata z jednej strony niemiło zaskoczyły i zniechęciły do zakupu akcji, z drugiej jednak, zwiększyły prawdopodobieństwo zahamowania przez Fed cyklu podwyżek stóp procentowych. Spadek sierpniowej sprzedaży detalicznej okazał się niemal dwukrotnie wyższy od prognozowanego przez analityków. Z kolei wzrost produkcji przemysłowej był niższy od zakładanego przez specjalistów. Dodatkowym czynnikiem podgrzewającym atmosferę na Wall Street stała się publikacja raportu Departamentu Energii, w którym poinformowano o znaczącym spadku zapasów ropy naftowej. Zmniejszyły się też rezerwy oleju opałowego. Przybyło za to benzyny. W odpowiedzi na te dane, rosnąć zaczęła wycena kontraktów na ropę.
Dużym wzięciem cieszyły się akcje Forda, drugiego pod względem wielkości producenta samochodów w USA. Firma zapowiedziała "agresywne" podejście do kontroli kosztów w planie restrukturyzacji, który ma zostać ogłoszony w tym roku. Na wartości zyskiwały też papiery banku Lehman Brothers, który zaskoczył informacją o silnym wzroście wyników w III kwartale.
Po informacji, że w trakcie huraganu Katrina nie został uszkodzony żaden zakład, rosła wycena akcji International Paper.
O ponad 20 proc. zapikował kurs chińskiej spółki internetowej Baidu.com dla której Goldman Sachs i Piper Jaffray rozpoczęli publikację rekomendacji od oceny „niedoważaj”.