Na amerykańskich giełdach nadal przeważa podaż. Powodów do pozbywania się akcji jest więcej niż do ich kupowania. W środę nastroje popsuł rekordowo wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących, a także zaskakująco słabe prognozy General Motors.
Departament Handlu poinformował, że w IV kwartale deficyt na rachunku obrotów bieżących sięgnął aż 187,9 mld USD. Oznacza to, że był wyższy od prognozowanego przez ekonomistów. Deficyt rósł w każdym kwartale ubiegłego roku. W pierwszym sięgał 147,5 mld USD. Dane wywołały osłabienie dolara. Sytuacji nie zmieniła wiadomość utrzymującym się już piąty miesiąc z rzędu wzroście produkcji przemysłowej. W lutym wyniósł on 0,3 proc. i był zgodny z oczekiwaniami.
Wielkim rozczarowaniem okazała się najnowsza prognoza wyników General Motors. Największy na świecie producent samochodów poinformował, że spodziewa się 1-2 USD zysku na akcję na koniec 2005 roku. Wcześniej spółka szacowała go na 4-5 USD. W pierwszym kwartale strata na akcję ma sięgnąć 1,50 USD. Średnia prognoz analityków to tymczasem zaledwie 3 centy straty. Kurs General Motors spadał w pierwszej części sesji aż o 12,5 proc. Cztery z pięciu najmocniej przecenionych spółek wchodzących w skład S&P500 to firmy branży motoryzacyjnej. Wyraźnie tanieją akcje Ford Motor, DaimlerChrysler, Delphi i Visteon.