- Przed dzisiejszymi publikacjami CPI i realnych zarobków, BLS nieumyślnie załadowało podzbiór plików na stronę internetową około 30 minut przed terminem publikacji – poinformowała instytucja w środę wieczorem.
Kwietniowy raport był szczególnie uważnie śledzony przez rynki na świecie, bo miał dać wskazówkę co do trendu inflacji na początku 2024 roku i szans na luzowanie polityki pieniężnej w USA w tym roku. Odczyt pokazał mniejszą niż oczekiwano dynamikę miesięcznego wzrostu cen detalicznych w kwietniu i pierwszy od sześciu miesięcy spadek inflacji bazowej. W reakcji indeksy rynków akcji w USA i Europie ustanowiły rekordy.
Nie ma wyraźnych oznak, że przedwczesna publikacja danych wywołała reakcję na rynkach, pisze Bloomberg. Agencja przypomina, że to nie pierwszy raz kiedy BLS ma problem z udostępnianiem raportów wszystkim w tym samym czasie. Miesiąc temu informowała, że jeden z ekonomistów z BLS komunikował się w sprawie danych o inflacji z wybranymi największymi firmami z Wall Street, m.in. JP Morgan i BlackRock. W grudniu 2022 roku sekundy przed publikacją danych o inflacji nastąpił gwałtowny wzrost cen kontraktów na obligacje skarbowe USA. Nie znaleziono jednak wówczas dowodów, że dane BLS były znane niektórym inwestorom wcześniej niż pozostałym.
