Marta Karpińska
WARSZAWA (Reuters) - Poniedziałkowa sesja przyniosła kolejne spadki wartości złotego. Polska waluta straciła wobec dolara i euro około czterech procent. W ciągu ostatnich dwóch dni roboczych złoty stracił już około dziewięć procent swojej wartości.
Poniedziałkowe spadki złotego wzmogły się po publikacji informacji, że resort finansów zamierza zwiększyć w drugim półroczu podaż papierów dłużnych o 50 procent do 33 miliardów złotych, co zdaniem analityków może być trudne do zaabsorbowania przez rynek.
"Wiadomość o dodatkowej podaży papierów dłużnych, choć nie była całkowitym zaskoczeniem, spowodowała wzmożoną wyprzedaż złotego, głównie o charakterze spekulacyjnym" - powiedział Przemysław Magda, analityk z AmerBanku.
O godzinie 15.20 dolara wyceniano na 4,3600 złotego zaś euro na poziomie 3,695 złotego. Wobec piątkowego zamknięcia złoty stracił więc 3,4 procent w stosunku do dolara, a w stosunku do euro 4,6 procent.
Wyprzedaż złotego, która przyczyniła się również do osłabienia innych walut w regionie, była też częściowo efektem pogorszenia się globalnych nastrojów graczy inwestujących na rynkach wschodzących.
Złoty jest obecnie notowany na najniższym poziomie od siedmiu miesięcy w stosunku do dolara i na najniższym od czterech miesięcy wobec euro. Analitycy są zdania, że dalsze spadki są wciąż możliwe.
"Sytuacja fundamentalna wskazuje, że złoty może osłabić się przynajmniej o kolejne pięć procent" - napisali w raporcie analitycy z ING Barings.
Od początku roku do ubiegłego czwartku złoty zyskał realnie około 18 procent głownie dzięki wysokim stopom procentowych, oceniają analitycy.
"Bez wątpienia sentyment w stosunku do złotego się odwrócił" - powiedział Paweł Wołczyński, dealer z SG.
ROSNĄ RENTOWNOŚCI
W poniedziałek rentowności papierów skarbowych zyskały około 20 punktów bazowych na całej krzywej.
Wzrost rentowności spowodowany był również publikacją wewnętrznych dokumentów Ministerstwa Finansów, pozyskanych przez Reutera, z których wynika że resort, rozważa zwiększenie w drugiej połowie roku oferty bonów skarbowych do 12,8 miliarda złotych.
Natomiast oferty obligacji do 17,2 miliarda.
W tej sytuacji łączna emisja długu w drugiej połowie roku wzrosłaby do 33 miliardów złotych z pierwotnie planowanych 22 miliardów.
"To duża różnica, ale w perspektywie długoterminowej nie jest to dla rynku katastrofa" - powiedział Krzysztof Wójcik, dealer z Banku Handlowego.
"Ale jeśli zwiększonej podaży towarzyszyć będą zmniejszone operacje otwartego rynku ze strony Narodowego Banku Polskiego, część obecnej nadpłynności może zostać spożytkowana na zakup krótkoterminowych papierów" - dodał Wójcik.
Średnia rentowność obligacji dwuletnich wzrosła dziś do 15,25 procent, zaś "pięciolatek" do poziomu 13,97 procent.
Szacuje się, że w piątek zagraniczni inwestorzy sprzedali papiery skarbowe o wartości około 230 milionów dolarów, czyli mniej więcej jedną piątą długu, który spoczywał w ich portfelach.
We wtorek rząd spotka się by omówić sprawy związane z rewizją tegorocznego budżetu, w tym propozycje Ministerstwa Finansów.
"Jeśli rząd przyjmie poprawki budżetowe, część niepewności, która obecnie ciąży nad rynkiem zniknie, ale szanse na znaczący wzrost złotego w najbliższych tygodniach są minimalne" - powiedzia Dirk Woelfer, ekonomista ze S&P MMS we Frankfurcie.
Analitycy są zdania, że w perspektywie średnioterminowej złoty może dalej tracić na wartości.
Będzie to spowodowane obawami o spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, jak również niewiarą rynku w to, że SLD, który zapewne wygra wybory parlamentarne we wrześniu, prowadzić będzie restrykcyjną politykę fiskalną.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))