Fatalne prognozy Siemensa wywołały załamanie na rynkach akcji. Warszawska giełda także nie zdołała oprzeć się naporowi podaży, ale skala spadków była wyraźnie mniejsza.
Opublikowana przez Siemensa prognoza wyników na IV kwartał roku obrotowego wraz z informacją o spadku zamówień o 20 proc. wywołała panikę na frankfurckiej giełdzie. Indeks DAX z miejsca spadł o 4,5 proc. W miarę upływu czasu nastroje inwestorów pogarszały się coraz bardziej. W efekcie silnej wyprzedaży akcji indeks giełdy niemieckiej spadł do najniższego poziomu od 5 lat. Strach padł także na inne europejskie parkiety. Sytuacja zaczyna przypominać przygotowania do spodziewanego krachu za oceanem.
— Bessa na zachodnich rynkach akcji jest efektem skandali księgowych, które miały miejsce w USA. Podważyło to wiarygodność wyników, a w konsekwencji wyceny akcji spółek. Inwestorzy zadają sobie pytanie: kto następny? —twierdzi Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM BOŚ.
Z giełdy amerykańskiej napływają coraz gorsze wiadomości. W ostatnich dniach na jaw wyszła sprawa tuszowania przez jedne z największych nowojorskich banków — J. P. Morgan i Citigroup — nieprawidłowości w Enronie. W efekcie we wtorek obie te instytucje zanotowały spadki rzędu 20 proc. Coraz gorsze wiadomości błyskawicznie znajdują przełożenie na decyzje Amerykanów o wycofywaniu środków z funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Z kolei te, stojąc przed koniecznością realizacji zleceń swych klientów, nie mają innego wyjścia jak tylko upłynniać kolejne aktywa. Na razie nie widać barier mogących powstrzymać rosnącą falę podaży akcji kolejnych firm.
Bankructwo WorldComu pociągnęło za sobą w dół kursy europejskich spółek sektora finansowego, które znajdowały się na liście wierzycieli upadłego giganta. Ponownie do największych spadków doszło na giełdzie frankfurckiej. Było to efektem ujawniania przez niemieckie banki (West LB, Bayerische Landesbank, Dresdner Bank) skali swego zaangażowania w kredytowaniu działalności bankruta. Hypo- und Vereinsbank (HVB) będący udziałowcem w BPH PBK nie przyznał się co prawda do współfinansowania działalności WorldComu podobnie jak i Commerzbank — właściciel BRE Banku, ale uspokajające deklaracje zarządów nie zdołały powstrzymać lawiny podaży ich walorow.
Przeceny ich papierów nie pozostały bez wpływu na notowania polskich spółek. BPH PBK rozpoczął wczorajsze notowania z poziomu 204 zł, oznaczającego spadek o 0,7 proc. Jednak w miarę trwania sesji bank stopniowo wychodził na prostą. Potaniały za to akcje BRE, w którym udziały posiada Commerzbank oraz Bank Handlowy, gdzie udziałowcem jest amerykański Citigroup. Ogólnie jednak, zanotowana na GPW skala spadków była zdecydowanie bardziej wyważona niż na największych europejskich parkietach. Żadna to jednak pociecha dla rodzimych inwestorów, gdyż w momencie korekty wzrostowej na zagranicznych parkietach, jak wskazuje historia, reakcja GPW będzie prawdopodobnie symboliczna.
Okiem inwestora
Katalizatorem obecnej bessy jest utrata zaufania do spółek po kolejnych aferach księgowych. Oczekiwane jest co prawda odreagowanie przeceny, jednak na razie, systematycznie pojawiają się kolejne impulsy spadkowe, oddalające moment korekty. Nie ma co liczyć na trwałe odwrócenie trendu, dopóki gospodarka światowa nie zacznie wykazywać oznak powrotu na ścieżkę wzrostu.
Sebastian Słomka kierownik Działu Analiz BDM PKO BP