We wtorek jen słabł do 150 za dolara i po przekroczeniu tego poziomu zaczął szybko się umacniać, co wywołało spekulacje o możliwości interwencji Banku Japonii na rynku walutowym. Wcześnie dominowało przekonanie, że to właśnie 150 jenów za dolara jest nowym poziomem, który skłoni bank centralny do przeciwdziałania nadmiernemu osłabieniu jena.
Opublikowane w czwartek dane dotyczące rachunków Banku Japonii okazały się zgodne z oczekiwaniami, co sugeruje, że interwencji na rynku walutowym nie było. Yosuke Takahama, główny menadżer Central Tanshi Co. zwrócił uwagę, że w przypadku działań wspierających jena w danych powinna pojawić się duża ujemna kwota na rachunku przepływów rządowych.
- Jest bardzo prawdopodobne, że do interwencji nie doszło – stwierdził.
Analitycy uważają, że umocnienie jena po przekroczeniu 150 za dolara mogło być wynikiem zadziałania algorytmów lub dużych transakcji na rynku opcji.
- Nawet jeśli nie było interwencji, pokazuje to jak duża nerwowość panuje wśród rynkowych graczy w sytuacji notowań jena w pobliżu 150 za dolara – powiedział Takeshi Ishida, strateg walutowy w Resona Bank. – Potrwa trochę czasu zanim zniknie obawa tego co kryje się w mroku niepewności – dodał.
W czwartek jen umacnia się o 0,5 proc. do 148,46 za dolara. To skutek słabnięcia dolara i spadku rentowności obligacji USA od środy po tym jak wiadomość o dużo mniejszej niż oczekiwano liczbie miejsc pracy stworzonych we wrześniu przez amerykański sektor prywatny ożywiła nadzieję na mniej „jastrzębi” Fed.

