Amerykańscy inwestorzy kupowali w piątek akcje po danych z rynku pracy. W lutym gospodarka dodała więcej miejsc pracy niż oczekiwano. Łącznie przez ostatnie sześć miesięcy w największej gospodarce świata powstało 1,2 mln miejsc pracy, najwięcej od analogicznego okresu zakończonego w maju 2006 roku. W trzecią rocznicę dna „rynku niedźwiedzia” na S&P500 i rozpoczęcia jednego z największych „rynków byka” w historii wzrosło oczekiwanie, że choć wciąż słaby, wzrost gospodarczy USA staje się coraz trwalszy.
Na zamknięciu rosła wartość indeksów 9 z 10 głównych segmentów S&P500. Jako jedyny, z powodu osłabienia w ostatniej fazie handlu, spadł segment energii (-0,1 proc.). Największe wzrosty notowały segmenty finansowy (0,8 proc.), dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych, usług telekomunikacyjnych i użyteczności publicznej (wszystkie po 0,5 proc.). Na każde trzy spółki taniejące z S&P500 przypadały cztery drożejące. Spośród spółek z Nasdaq Composite odsetek spółek drożejących zbliżał się do 80 proc. Z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones 20 drożało. Największym popytem cieszyły się akcje banku JP Morgan, spółki ubezpieczeniowej Travelers i potentata rynku mikroprocesorów Intela. Największe spadku kursów notowały gigant naftowy Exxon Mobil, koncern lotniczy Boeing i działający w branży IT Hewlett-Packard.