Dania przejęła stery w Unii

Mira Wszelaka
02-07-2002, 00:00

Zakończenie negocjacji z dziesięcioma kandydatami to najważniejsze wyzwanie dla przewodniczącej w drugiej połowie 2002 r. Danii. Skandynawowie ostrzegają jednak przed pułapką opóźnień, które mogą odroczyć rozszerzenie na wiele lat.

Po niezwykle pracowitym (zamknięcie z kandydatami 84 rozdziałów negocjacyjnych), ale pozbawionym konkretnych postanowień w najtrudniejszych kwestiach hiszpańskim przewodnictwie w Unii przyszedł czas na przekazanie pałeczki Kopenhadze.

To właśnie duńskie półrocze będzie kluczowe dla rozszerzenia, bo zadecyduje zarówno o warunkach, kształcie, jak i dacie tego procesu. Zapowiadają to sami gospodarze, którzy mimo zgłaszania przez „piętnastkę” wielu dodatkowych unijnych problemów, jako trzy priorytety swojego przewodnictwa wybrali rozszerzenie, rozszerzenie i jeszcze raz rozszerzenie.

— Dania zrobi wszystko, by dotrzymać kalendarza negocjacyjnego i zakończyć rozmowy z kandydatami do grudniowego szczytu UE w Kopenhadze. Jeżeli tak się nie stanie, rozszerzenie może nastąpić z dużym, nawet kilkuletnim opóźnieniem — ostrzega Anders Fogh Rasmussen, premier Danii.

I choć gospodarze zdają sobie sprawę, że kalendarz negocjacyjny jest niezwykle napięty, a kompromis będzie zapewne okupiony wieloma wyrzeczeniami, to jednak nie tracą nadziei, że całe przedsięwzięcie się powiedzie. Najgorzej będzie w samej końcówce duńskiego przewodnictwa, kiedy przyjdzie rozstrzygać najpoważniejsze sprawy, rzutujące bezpośrednio na korzyści z członkostwa. Chodzi o ustalenie warunków związanych z integracją rolnictwa, funkcjonowaniem i wielkością funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności oraz wielkością składki do unijnego budżetu. Tutaj trzeba będzie połączyć oliwę z wodą.

Duńczycy obiecują, że zrobią wszystko, by zakończyć negocjacje do końca roku, ale ostrzegają, że nie wszystko zależy od nich samych.

Jako największe zagrożenia wymieniają nie uregulowaną sprawę podziału Cypru (kandydata do UE) oraz obawy przed ponownym odrzuceniem przez Irlandię traktatu z Nicei, który warunkuje przydział europejskich mandatów po rozszerzeniu.

Duńczycy są znanymi orędownikami rozszerzenia, upatrując w nim nie tylko rozwodnienia Unii, ale także powiększenia zaplecza mniejszych państw w walce o obronę ich interesów. Według ostatnich sondaży, aż 65 proc. obywateli popiera rozszerzenie, podczas gdy jedynie 51 proc. chce przystąpienia Dani do strefy euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dania przejęła stery w Unii