Danone i San czekają na UOKiK
Za kilka tygodni Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powinien zaopiniować połączenie dwóch liczących się krajowych producentów ciastek — Danone i ZPC San z Jarosławia.
W ciągu kilku tygodni Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powinien wypowiedzieć się w sprawie fuzji dwóch wiodących w kraju producentów ciastek — Danone i Zakładów Przemysłu Spożywczego San z Jarosławia. San jest jedną z kilku fabryk na świecie odkupionych przez Danone od konsorcjum Finalrealm, które przejęło brytyjską grupę United Biscuits. Unia Europejska pozytywnie zaopiniowała fuzję, ale oddzielne decyzje zapadają w krajach, które jeszcze nie należą do UE. Kilka dni temu zgodę na połączenie z Danone fabryki UB wydał węgierski urząd antymonopolowy.
Udział połączonych spółek w polskim rynku nie przekroczy 40 proc., czyli antymonopolistycznej granicy bezpieczeństwa wyznaczanej przez UOKiK.
San i Danone uzupełniają się w asortymencie — każda firma specjalizuje się w innym segmencie ciastek. Danone nie kupuje kota w worku. Przez pięć lat fabryka z Jarosławia stale się przekształcała. Jacek Kazimierski, szef firmy, mówi, że to najlepszy rok w historii sprywatyzowanego zakładu.
— W tym roku San będzie miał po raz pierwszy od 1995 roku zysk netto — 2,5 mln zł. Jeszcze w ubiegłym roku mieliśmy 8,7 mln zł straty, ale przy dodatnim zysku operacyjnym ujemny był przepływ środków pieniężnych, a teraz cash flow sięga 9 mln zł, m.in. dzięki lepszej windykacji należności. Sami też spłaciliśmy kilkanaście milionów złotych kredytu. Zostało nam jeszcze 4,5 mln zł. Pierwszy raz mamy nadwyżkę środków w kasie spółki nad kredytami bankowymi — podkreśla Jacek Kazimierski.
Jacek Kazimierski uważa, że firma wyszła obronną ręką z problemów, które dotknęły w tym roku cały rynek pieczywa cukierniczego.
— W najważniejszym dla nas segmencie ciastek dla dzieci, który zmniejszył się wartościowo o 10 proc., zanotowaliśmy wzrost 22- -proc. Spadek segmentu ciastek do codziennej konsumpcji wyniósł 22 proc., nasz — 18 proc. Rynek słonych wyrobów zmniejszył się o 19 proc., a my zwiększyliśmy udział o 4 proc. Nawet jeśli nasz udział malał — to wolniej niż pozostałych graczy — zapewnia Jacek Kazimierski.