Danone walczy o rynek Chin

Rafał Białkowski
opublikowano: 08-06-2007, 00:00

Grupa Danone ma powody do zmartwień. Ich źródłem jest Wahaha, chiński partner w joint venture.

Grupa Danone ma powody do zmartwień. Ich źródłem jest Wahaha, chiński partner w joint venture.

Danone, francuski gigant w produkcji jogurtów i napojów, toczy boje z Wahaha, największym producentem napojów na chińskim rynku, partnerem w joint venture, o łamanie warunków umowy. Ponieważ rozmowy nie przynosiły rezultatów, Danone, który ma w nim 51 proc. udziałów, złożył pozew w kalifornijskim sądzie przeciwko firmom związanym z niesfornym partnerem.

Dotyczy to firmy Hangzhou Wahaha Food & Beverage Sales (HWFBS), która została oskarżona o sprzedaż produktów z logo Wahaha oraz wykorzystywanie tych samych dystrybutorów i dostawców co chińska spółka Danone. Sprawa komplikuje się, ponieważ HWFBS jest firmą zależną od Hangzhou Hongsheng, ta z kolei należy do Ever Maple Trading, a wszystkie firmy są powiązane z Wahaha.

W związku z tymi praktykami w kwietniu Francuzi zażądali odsprzedania 49 proc. udziałów w joint venture. Zong Qinghou, prezes Wahaha, odmówił. Wtedy Danone rozpoczął ofensywę, oskarżając Wahaha, że od momentu połączenia z Francuzami otworzyła całą masę firm, które sprzedają te same produkty. Stwarzając sztuczną konkurencję, chce doprowadzić do wyeliminowania europejskiego konkurenta z chińskiego rynku, na którym Danone sprzedaje 10 proc. produkcji.

— Opuszczenie tego regionu bardzo dotknie francuską firmę. Dobrze o tym wie szef Wahaha — mówi Franck Hennin, zarządzający w paryskiej firmie analitycznej Richelieu Finance.

Chińczycy odbijają piłeczkę, twierdząc, że Danone, wchodząc z nimi w spółkę, nie stał się wyłącznym posiadaczem logo firmy. Ponadto twierdzą, że winni są Francuzi, którzy inwestując w inne firmy produkujące napoje, w tym w Guangdong Robust, największego rywala Wahaha, wyrządzają im jeszcze większą krzywdę.

Pozew złożony w USA jest już trzeci z kolei. Wcześniej Danone skierował sprawę m.in. do Sztokholmskiej Izby Handlowej. Chińscy analitycy twierdzą, że składając pozwy wszędzie oprócz Chin, Francuzi zmniejszają szanse Wahaha na obronę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu