Darmowa książka popsuje rynek

Rządowy podręcznik zamiesza w branży edukacyjnej i popchnie nauczycieli do poszukiwania otwartych materiałów w sieci.

Learnetic, twórca otwartej platformy edukacyjnej, czy Librus, lider rynku e-dzienników, to przykłady nielicznych firm, które zdołały skorzystać na ostatniej rządowej reformie. Gorzej wiedzie się tradycyjnym wydawnictwom.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

„Przewidujemy, że ostatecznie na rynku zostanie dwóch liczących się graczy — Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne oraz Nowa Era” — napisało stowarzyszenie Centrum Cyfrowe Projekt: Polska w raporcie Polska szkoła w dobie „darmowej” rewolucji. Zdaniem autorów, wprowadzenie darmowego podręcznika nie tylko obniży jakość edukacji, ale też spowoduje poważne zmiany strukturalne na rynku edukacyjnym.

Rynek wydawniczy zmniejszy się prawdopodobnie o połowę i nastąpi jego konsolidacja. Zyskają na tym dwa największe wydawnictwa, które pomysłodawcy darmowego podręcznika chcieli… osłabić. Wydawcy finalizują właśnie umowy z dyrektorami szkół w sprawie dostawy podręczników. To novum, do tej pory wybór książki był w gestii nauczycieli. Duże wydawnictwa dostały potężny oręż — mogą oferować rabaty za komplet książek do wszystkich klas.

Mali są w tej konkurencji bez szans. Konsolidacja już się zaczęła i prawdopodobnie przyspieszy w kolejnych miesiącach. Rok temu Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP) przejęły specjalistyczne wydawnictwo ZamKor, pół roku temu zniknął Żak, a Nowa Era przejęła materiały Wydawnictw Szkolnych PWN. „Jeśli wolny rynek zamieni się w duopol, za jakiś czas wydawnictwa będą mogły zażądać podwyżki limitów na książki, a rząd nie będzie miał dla nich alternatywy na rynku” — ostrzega Centrum Cyfrowe. Znikają też księgarnie. Wiele z nich utrzymywało się ze sprzedaży podręczników.

— Z moich szacunków wynika, że efektem wprowadzenia darmowego podręcznika będzie spadek liczby księgarni o 85-90 proc. w perspektywie kilku lat — mówi Paweł Waszczyk z Biblioteki Analiz, specjalizującej się w rynku książek.

Eksperci z Centrum Cyfrowego uważają, że reformę odczują także szkoły. Państwowa dotacja do książek jest tak niska, że obniży jakość podręczników — uważa się powszechnie na rynku, który ostro krytykuje zawartość merytoryczną „Naszego Elementarza”. Zyskają na tym prywatne szkoły, a ich uczniowie uzyskają lepszy start w dorosłość niż większość ich kolegów z państwowych szkół. To przeciwieństwo planowanego przez rząd egalitaryzmu nauczania — czytamy w raporcie.

Autorzy mają jednak także dobre wiadomości. Edukacyjne zamieszanie może okazać się katalizatorem zmian na lepsze, jeśli nauczyciele i dyrektorzy szkół zaczną szukać wyższej jakości materiałów dydaktycznych na własną rękę. Rynek na to liczy.

— Spodziewam się, że najpóźniej za dwa lata nauczyciele rozpoczną poszukiwania materiałów, które mogłyby wypełnić niedostatek pomocy oferowanych przez państwo. Polacy chcą inwestować w edukację dzieci, a my pracujemy nad produktami, które tę potrzebę zaspokoją — mówi Jarosław Matuszewski, rzecznik WSiP.

Centrum Cyfrowe postuluje, by poprawić jakość i powszechność otwartych, czyli nielicencjonowanych, zasobów edukacyjnych. Materiałów już teraz jest sporo, jednak nauczyciele rzadko do nich sięgają. Powinni być przeszkoleni, jak z nich korzystać — sugerują autorzy raportu. Na produkcji takich materiałów mogłyby skorzystać niszowe wydawnictwa.

„Podręcznik nie jest i nie może być jedynym narzędziem dydaktycznym wykorzystywanym przez nauczyciela w procesie nauczania lub uczenia się. Nauczyciel, realizując program, ma prawo do stosowania takich metod i środków nauczania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne — odpisało Ministerstwo Edukacji Narodowej na pytania „PB”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Darmowa książka popsuje rynek